poniedziałek, 28 maja 2012

Rozdział V

-Poznaliśmy się właściwie dopiero wczoraj.  Mówiłam ci o  Danielle. Poznałyśmy się w samolocie. Wczoraj jak wyszłaś postanowiłam do niej zadzwonić i się umówić. Tak zrobiłam. Zwiedzałyśmy Londyn, to piękne miasto. Pod wieczór ona była umówiona ze swoimi znajomymi oraz chłopakiem. Chciałam wracać do domu, ale  ona zaproponowała mi, żebym pojechała razem z nią. Przedstawiła mi swoich znajomych. To pięciorgo chłopaków. Niall, Liam, Harry, Zayn i Louis. Liam to jej chłopak. Zrobiliśmy ognisko, a oni zaproponowali mi nocleg, ale o tym już wiesz. Więc mniej więcej tak się poznaliśmy. - Wytłumaczyłam kuzynce.
-Acha. Powiedz mi tylko, jego znajomi też są tacy przystojni? - Zapytała dziewczyna z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Nie da się ukryć. - Odpowiedziałam i zaśmiałam się seredecznie.
-W takim razie mam nadzieję, że mnie z nimi poznasz.
-Mary ?
-Tak?
-Wiesz, masz chłopaka, bo nic nie wspominałaś -Zapytałam się.
-Ach... to dość skomplikowany temat. Trochę trudno mi o tym mówić - Odpowiedziała dziewczyna ze smutkiem w głosie.
-Jak chcesz nic nie musisz mówić. W końcu to twoja sprawa. - Dodałam.
-Nie, nie, nie. Powiem ci. To było tak. Seana poznałam rok po tym jak się przeprowadziliśmy do Londynu. Chodziliśmy do tej samej szkoły. Zaprzyjaźniliśmy się. Gdy miałam nie całe czternaście lat zaczęliśmy chodzić. Naprawdę świetnie nam się układało. Byliśmy nie rozłączni. Na prawdę go kochałam. Wszystkie wakacje spędzaliśmy razem, wyjazdy także.  Czuliśmy się jakbyśmy byli rodziną. Bardzo polubiłam jego najbliższych, on moich zresztą też. Wszyscy razem spotykaliśmy się na wspólnych kolacjach. Można by powiedzieć " żyć nie umierać". Faktycznie tak było, do czasu. Do naszej szkoły przeprowadziła się nowa dziewczyna. Wcześniej mieszkała w Menchesterze. Miała na imię Emma. Okazało się, że chodzimy razem do klasy. Na rozpoczęciu roku widziałam ją jak siedziała sama, bezradna w kącie. Postanowiłam do niej podejść i się przedstawić. Tak też zrobiłam. Póżniej oprowadziłam ją po szkole, wymieniłyśmy się numerami telefonów. Emma był na prawdę świetną dziewczyną. Miałam wrażenie, że zaprzyjaźnimy się. Nie myliłam się. Po dwóch miesiącach byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami. Sean także ją polubił. Tak mijały nma dni na wspólnych wyjazdach, spotkaniach. Było świetnie. Pewnie myślisz sobie, co tu jeszce chcieć? Masz kochającą rodzinę, wspaniałego chłopaka oraz najlepszą przyjaciółke. Faktycznie, tak było, aż do czasu. Otóż, rok temu zaczęły dziać się dość dziwne rzeczy. Dokładniej rzecz ujmująć po imprezie urodzinowej naszej koleżanki, na którą nie mogłam przyjść, ponieważ byłam chora. Tydzień później, gdy już wyzdrowiałam zaproponował, abyśmy wybrali się do kina. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, odmówili. Tłumaczyli się jakimiś bezsensowymi wymówkami. Okej, raz nie zawsze. Po pewnym czasie zaprosiłam ich na kręgle. Znowu ta sama sytuacja. W szkole unikali się na wzajem. Taka sytuacja ciągnęła się przez dwa tygodnie. W końcu zażądałam wyjaśnień. Wywinęli się jak zawsze, że nie mają czasu, żle się czują itp. Po długiej namowie zgodzili się w końcu na wspólny wypad do kina. W czasie seansu nawet przez chwilę nie spojrzeli w swoją stronę. Póxniej udaliśmy się na kolację. Nie odezwali się do siebie nawet jednym słówkim.  W ogóle nie rozumiałam tej sytuacji. Zawsze lubiliśmy się razem spotykać. Po pewnym czasie zaczęli ignorować także mnie. Chciałam się dowiedzieć, co jest tego powodem. W końcu umówiłam się z Emmą u mnie w domu. Powiedziałam jej, że będziemy same. Opornie, ale zgodziła się. O to samo poprosiłam również Seana, tylko on miał przyjść 15 minut później. Pod wieczór o umówionej godzinie przyszła do mnie Emma. Udałyśmy się do  mojej sypialni. Zaczęłyśmy rozmowę. Widać było, że jest bardzo spięta. Po upływie ok. 5 minut dobiłam do sedna konwersacji. Poprosiłam ją, aby wytłumaczyła mi, o co w tym wszystkim chodzi. Dziewczyna zająkała się. Bał się cokolwiek powiedzieć.
-Przepraszam. -Zaczęła mówić dziewczyna.
-Emma, ale o co ci chodzi?
-Bo...bo ja nie mogę ci tego powiedzieć przepraszam. -Powiedziała dziweczyna i zbiegła po schodach. Chwyciłam ją za rękę.
-Czekaj! -Rozkazałam przyjaciołce- O co chodzi, mów!
-Pamiętasz tą imprezę, jak byłaś chora?
-Tak i co w związku z tym?
-Bo ja i Sean...
-Co ty i Sean?
W tej chwili do salonu wszedł chłopak. Gdy zobaczył Emmę, chyba zrozumiał, o co chodzi.
-Przespałam się z Sean'em... - Powiedział dziewczyna i wybiegł z mojego domu.
Zatkało mnie. Nie wiedziałam co mam zrobić, co powiedzieć. Kłębiły się we mnie miliony myśli. W jednej chwili wszystko pojęłam. Ich zachowanie. To, że się unikali. Nie rozmawiali ze sobą. Wszystko stało się jasne.
-Kochanie... przepraszam... -Wydukał chłopak.
-Ty masz jeszcze czelność przepraszać?!? Wynioś się z mojego domu, z mojego życia! Nie chce cię znać! Nikt nigdy mnie tak nie skrzywdził! - Mówiąc to starałam się opanować łzy, ktore same naplywały mi do oczu. Podeszłam do chłopka i wymierzyłam mu siarczysty policzek.
-Teraz się wynoś!!! -Dodałam wściekła.
Chłopak uniósł głowę, spojrzał na mnie. W jego oczach widziałam, że żałuję. Podszedł do drzwi, chwycił klamkę. Odwrócił się w moją stronę. Spojrzał  mi prosto w oczy.
-Przepraszam...
Powiedział to i wyszedł. Przez dlugi czas nie mogłam odnależć się w tej sytuacji. W jednej chwili straciłam dwoje najbliższych mi ludzi. Chłopaka, któremu tak ufałam. Do dziś nie rozumiem jak mógł mi to zrobić po dziewięciu latach przyjaźni i ponad trzech latach bycia razem. O Emmie nawet nie chce myslec. Wydawała się być moją najlepszą przyjaciółką. Na dobre i na złe. Ona przespała się z moim chłopakiem. Oboje bardzo kochałam. Troszczylam się o nich, zawsze pomagałam, a oni  zachowali się w taki sposób. Po tym wydarzeniu trudno mi było wrócić do normalnego życia. Dwa dni po zerwaniu z Sean'em napisał mi SMS'a. Napisał, że wyjeżdża do Irlandii oraz, że bardzo mnie przeprasz i, że nie rozumie dlaczego to zrobił. Po tej wiadomości zmieniłam numer. Czasami myślę o nim. Czy znalazl sobie kogoś innego? Czy nadal  mieszka w Irlandii? Ostatni raz widziałam go tego feralnego wieczoru. Nigdy nie zapomne jago spojrzenia. Nie wiem co teraz dziej się z Emmą. Mało mnie to obchodzi. Na szczęście nie długo po tym poznałam Emily. Ona jest moją bardzo dobrą koleżanką. Pomogła mi wyjść z dołka. Więc to tyle, tak właśnie wygląda moja historia.. - Opowiadając to Mary popłakiwała przez cały czas.
Gdy skończyła, mocno ją przytuliłam. Otarłam jej łzy z policzka.
-Nie płacz, ryba. -Pocieszałam dziewczynę.
-Nie, po prostu jest mi smutno, gdy o tym pomyślę.
-To zwykły drań.
Posiedziałyśmy tak jeszcze chwilę rozmawiając. Później wspólnie postanowiłyśmy obejżeć coś w telewizji. Mary wlączyla jakąś komedię. Okazała się trafnym wyborem. Rozluźniła nie przyjemną atmosferę, która zawisła nad nami po opowieści kuzynki. Pod koniec filmu dostałam SMS. Odczytałam go był od Nialla. Wiadmośc brzmiała:
"Hey Anna ;) Co wy na to, aby wpaść do nas na miły wieczór filmowy? Chłopaki bardzo chcą poznać Mary. Przyjeżdżajcie, bo tęsknie za tobą ;)"
Gdy przeczytałam całą wiadomość na twarzy pojawił mi się wielki uśmiech.
-Tęskni za mną. - Pomyślałam cała uradowana.
Mary spojrzała na mnie.
-Niall napisał. - Oznajmiła.
-Skąd wiesz?
-Widzę po tym uśmiechu. Podoba ci się.
-Wcale nie! - Odpowiedziałam i zalałam się rumieńcem.
-Yhmmm. -Kuzynka spojrzała na mnie wymownie.
-No dobra. Podoba mi się. - Przyznałam się po cichu.
-Wiedziałam. Lepiej mów, co napisał?
-Właśnie. Jedziemy do nich na wieczór filmowy. Chłopcy chcą cię poznać.
-Na pewno?
-Tak. Chodź, idziemy się przebrać.
Udałyśmy się na górę. Mary poszła do swojej garderoby, a ja do swojej. Po wyżuceniu połowy szafy w końcu postanowiłam w co się ubrać. Założyłam beżowe, obcisłe rurki nad kostkę, czarną, przylegającą bluzeczkę na ramiączkach oraz błękitną marynarkę z wywijanymi rękawami, wysokie, czarne botki z błękitnymi sznurowadłami. Jako dodatki założyłam długi, złoty wisior z błękitną kulką na końcu oraz mnóstwo bransoletek. Włosy rozpuściłam. Poszłam zobaczyć w co ubrała się Mary. Dziewczyna założyła piękną, lekko asymetryczną, miętową suknię na grubych na ramkach. Do tego założył krótką kwiecistą marynarkę z wywijanymi rękawami, wysokie, czarne szpilki oraz dużo biżuterii. Włosy rozpuściła, lekko się pofalowały. Zamówiłam taksówkę. Po 15 minutach byliśmy już pod ich domem. Zapłaciłyśmy kierowcy. Podeszlyśy do drzwi. Zapukałam. Otworzył nam.....

***********************************************************************************
Witam kochani. Rozdział V. Jak wam się podoba? Proszę o komentarze.  Chciałabym serdecznie podziękować mojej ukochanej koleżance Patrycji. Pata dzięki za wsparcie i ocenę ;)
                                   

                                                                                                                                           Paula.

1 komentarz:

  1. Jak sądzicie, kto otworzy drzwi? Piszcie w komentarzach. Życzę miłego dnia.
    Chciałabym tylko dodać, ze, jak zapewne wam wiadomo, dzisiaj jest premiera płyty "Up All Night. The Live Tour". Macie już ją? Jak tak to jakie wrażenia? Niech One Direction będą z wami.


    Paula

    OdpowiedzUsuń