wtorek, 8 maja 2012

Prolog

Nareszcie. Nie mogłam się doczekać tego dnia. W końcu rodzice pozwolili mi jechać w odwiedziny do mojej kuzynki. Mary mieszka w Londynie już od dziesięciu lat. Przeprowadziła się tam razem z rodzicami i bratem, gdy miała osiem lat. Mary jest odemnie o rok starsza. Już od dłuższego czasu próbowałam namówić rodziców na wizytę u niej, aż w końcu mi się udało.
-Ania, schodź na dół, bo się spóźnisz na samolot. - Usłyszałam wołanie taty.
-Już idę! - Krzyknęłam w odpowiedzi.
Jeszcze raz spojrzałam na mój pokój. Uśmiechnęłam się sama do siebie i wyszłam z pomieszczenia. Zeszłam po schodach i udałam się w stronę mojej mamy, która stała obok drzwi.
-Chodź kochanie pożegnaj się z mamą. - Powiedziała moja rodzicielka ze łzami w oczach.
-Mamo przecież jadę tam tylko na miesiąc wakacji. Nie płacz. - Poprosiłam.
-No tak, wiem, ale uważaj na siebie, nie rozmawiaj z nikim obcym. - Ostrzegła mnie jak zawsze.
-Dobrze, nie jestem już małą dziewczynką. - Od powiedziałam i mocno ją przytuliłam.
-Dla mnie zawsze będziesz moją małą dziewczynką. - Szepnęła mi cicho na ucho i uściskała jeszcze mocniej.
W tym czasie do salonu wszedł tata mówiąc, że musimy już jechać. Na pożegnanie pocałowałam jeszcze mamę w policzek i wyszłam kierując się w stronę samochodu.
-Do zobaczenia! - Krzyknęła za mną mama.
-Pa! - Od powiedziałam.
Na lotnisko dojechaliśmy po piętnastu minutach. Tata pomógł mi z torbami. Weszliśmy na lotnisko. Spojrzałam na tatę i uśmiechnęłam się serdecznie.
-Kocham Cię, tato - Oznajmiłam.
-Ja Ciebie też kochanie. Trzymaj się i pozdrów ciocię Martę odemnie.
-Dobrze tato. - Przytuliłam go i udałam się w stronę odprawy.

**********************************************************************************Witam kochani. Jak mówiłam tak też zrobiłam.Wstawiłam prolog.  Dość krótki, ale to w końcu prolog. Jak wam się podoba? Swoje opinie wyrażajcie w komentarzach. Jestem otwarta na różne propozycję z waszej strony.
                                                                                                                                 Paula.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz