Obudziłam się rano o godzinie dziewiątej. Zaspana jeszcze poszłam do łazienki, wzięłam prysznic i umyłam włosy. Owinęłam się ręcznikiem i poszłam wybrać sobie ubrania na dzisiaj. Ubrałam się w to.
Dokładnie wysuszyła i rozczesałam włosy. Same naturalnie lekko mi się pofalowały. Już chciałam iść obudzić Mary, gdy nagle przypomniałam sobie, że miałam zadzwonić do mamy. Usiadłam na łóżku, wzięłam telefon do ręki i wybrałam numer do mamy.
Po dwóch sygnałach odebrała.
-Cześć kochanie, martwiłam się o ciebie. Twojego SMS przeczytałam dopiero nad ranem. - Przywitała mnie mama.
-Cześć mamuś, przepraszam jeszcze raz.
-No dobrze, nic się nie stało. Lepiej opowiadaj jak Londyn. Wszystko już zwiedziłaś? Pozdrowiłaś wujostwo od nas? Co tam u cioci? A Mary rozpoznałaś ją na lotnisku? - Mama wypowiadała miliony pytań na sekundę.
-Mamo. Poczekaj. Nie wszystko na raz. Nic jeszcze nie widziałam. Od razu z lotniska pojechałyśmy do domu. Z ciocią jeszcze się nie widziałam, ponieważ z wujem wyjechali na spotkanie służbowe. Ale nie martw się już dzisiaj przyjeżdżają. O zapomniałabym w samolocie poznałam miłą dziewczynę. Ma na imię Danielle i mieszka w Londynie. - Opowiedziałam.
-Kochanie, a co ja ci mówiłam, nie rozmawiaj z nikim obcym.
-Mamo czy, aby troszeczkę nie przesadzasz? - Powiedziałam z ironią w głosie.
-Uważam, że wcale nie. - Od powiedziała ze śmiechem.
-No dobrze ja kończę. Buziaki.
- Pa skarbie.
Pożegnała się mama i rozłączyła się. Komórkę schowałam do kieszeni spodni i zeszłam na dół. Z góry poczułam niesamowity zapach naleśników.
- Czuję naleśniki! - Krzyknęłam.
Wchodząc do kuchni doznałam małego szoku.
-Ciocia?
Zobaczyłam piękną, długowłosą kobietę.
-Tak kochanie to ja. - Od powiedziała ciocia.
- O kurczę, jak ty urosłaś. Normalnie młoda, cudna kobieta.
-Ja? Ciociu spójrz na siebie, wyglądasz jak bogini. Acha i jeszcze do póki pamiętam masz serdeczne pozdrowienia od rodziców.
-Och dziękuję bardzo. Później zadzwonię do twojej mamy.
- A gdzie Jack?
- W łazience, bierze prysznic. A teraz siadaj i jedz śniadanie.
Po chwili do kuchni przyszła Mary. Wzięła swoją porcję naleśników i usiadła obok mnie przy stole. Po pięciu minutach do kuchni wszedł Jack. Chciałam się z nim przywitać, ale mnie uprzedził.
- Mary, nie wiedziałem, że masz tak ładną koleżankę. - Mówiąc to uśmiechnął się zalotnie w moją stronę.
Zatkało mnie. Nie wiedziałam co powiedzieć. Nagle Mary wybuchnęła głośnym śmiechem.
Jack spojrzał na nią nie wiedząc o co jej chodzi?
- Co ? - Zapytał siostry.
-Nie poznałeś jej? - Wydukała przez śmiech.
-Kogo? - Nadal nie wiedział o co chodzi.
-Anny, głuptasie. -Wytłumaczyła Mary.
-Anna to ty ?!? - Nie dowierzał chłopak.
-Yhm mm - Od powiedziałam tylko.
-Ale...ale to nie możliwe przed chwilą miałaś metr trzydzieści, długie, blond włosy, a przede wszystkim siedem lat.
-Ty też się zmieniłeś. - Powiedziałam lekko zmieszana.
Mary nie mogła cały czas powstrzymać się od śmiechu.
-Własnej kuzynki nie poznać, wiesz co? - Śmiała się dziewczyna.
-Oj już dobrze. Jedz śniadanie. - Rozkazał Jack.
-Okej. Jak chcesz.
Całe śniadanie szybko minęło. Porozmawialiśmy jeszcze trochę wspominając stare czasy. Później Jack oznajmił, że wychodzi z znajomymi i nie wiem, o której wróci. Ciocia z wujem pojechali do pracy. Gdy planowałyśmy nasze zajęcia nie spodziewanie do Mary zadzwonił telefon. Kiedy skończyła rozmowę oznajmiła mi, że dzwoniła jej najlepsza pzyjaciółka i , że coś musiało się stać, ponieważ prosiła ją przez łzy, aby przyszła. Przeprosiła mnie, zostawiła klucze od domu i wybiegła w stronę samochodu.
-Fajnie - Pomyślałam. Włączyłam telewizor i myślałam co tu robić, gdy nagle przypomniałam sobie o dziewczynie z samolotu. Postanowiłam do niej zadzwonić.
-Hey, Danielle to ty? Nie wiem czy mnie pamiętasz to ja Anna z samolotu. Siedziałaś obok mnie.
-Tak jasne, że pamiętam. Co tam u ciebie?
-No właśnie mam pytanie masz coś na dziś zaplanowane?
-W sumie nie. Tylko jestem ze znajomymi umówiona na wieczór.
-Acha, a chciałabyś może się dzisiaj ze mną spotkać? Sama siedzę w domu, bo kuzynostwo wyszło, a ciocia z wujem są w pracy.
-Jasne to, o której?
-Za dziesięć minut? Przyjedziesz pod mój dom? Bo zbytnio nie wiem jak dojechać w jakiekolwiek miejsce. Podam ci adres.
-Okej. No to do zobaczenia.
-Pa.
Od powiedziałam i rozłączyłam się. Poszłam na górę do mojej sypialni po torebkę. Schowałam do niej telefon, portfel, klucze i inne drobiazgi. Umalowałam jeszcze usta błyszczykiem i wyszłam przed dom.
Po chwili podjechała Danielle swoim samochodem. Wysiadła z samochodu i przywitałyśmy się. Omówiłyśmy co dokładnie będziemy robić. Danielle za proponowała zwiedzanie miasta. Z wielką chęcią przystałam, na jej propozycję. Około godziny 16 zakończyłyśmy zwiedzanie Londynu. Momentami dziwnie się czułam.Wydawało mi się jakby niektóre dziewczyny nas obserwowały. Może nie nas, a bardziej Danielle. Postanowiłyśmy, że pójdziemy się jeszcze przejść po największym parku w Londynie. Dziewczyna co jakiś czas wspominała o jakimś sławnym zespole. Chyba była fanką. Nawet się nie obejrzałyśmy, a już dochodziło wpół do dziewiętnastej.
-Danielle. - Zaczęłam.
-Tak?
-A ty przypadkiem nie miałaś się spotkać z jakimiś swoimi znajomymi?
-A tak, faktycznie zapomniałam. Poczekaj się chwilę.
-Okej.
Danielle odeszła pare kroków od mnie, wybrała jakiś numer na telefonie i zadzwoniła. Po chwili rozmowy szła w moim kierunku. Usłyszałam tylko "O to się nie martw. Kocham Cię. Buziaki, do zobaczenia."
-Zmiana planów. Jedziesz ze mną. Poznasz mojego chłopaka i paru znajomych.
-Co ja? Nie ja na pewno będę przeszkadzać.
-Co ty opowiadasz. Jedziesz i już.
-No dobra. Nawet fajnie poznam więcej osób. Oprócz ciebie i mojej rodziny w Londynie nie znam nikogo.
-W takim razie to się zmieni.
Po dwóch minutach doszłyśmy do samochodu. Wsiadłyśmy i pojechałyśmy w stronę domu jej znajomych. Wytłumaczyła mi po drodze, że każdy z nich pochodzi z innego miasta, a jeden nawet z Irlandii. Gdy się poznali postanowili kupić jeden wspólny dom w Londynie. Mówiła mi, że mam się nie denerwować i, że na pewno ich polubię. Po około 12 minutach byliśmy na miejscu. Dom był niesamowity. Nie wyglądał na dom pięciorga, zwyczajnych chłopaków. Danielle zaparkowała samochód. Wysiadłyśmy i udałyśmy się do drzwi.
****************************************************************************************
Witam Kochani. Rozdział drugi. Wyskrobałam go jakoś. Zresztą sami oceńcie. Proszę o komentarza.
Paula.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz