*Przeczytaj notatkę pod rozdziałem. Ważne!
Drzwi otworzył nam Niall. Wyglądał świetnie, zresztą jak zawsze.
-Cześć, pięknie wyglądacie. - Komplementował nas chłopak.
-Dzięki. - Odpowiedziałyśmy równo.
Blondyn zaprosił nas do środka. Weszłyśmy do salonu.
-Usiądziecie? - Zapytał Niall.
-Jasne. - Odpowiedziałam.
Chłopak poszedł do kuchni. Siedziałyśmy tak chwilę aż w końcu Mary zapytała mnie o resztę chłopców. Właśnie z kuchni wracał Niall z wielką miską chipsów i sokiem.
-Niall, gdzie jest reszta?
-Właśnie, powinni już wrócić.
W momencie, gdy chłopak skończył mówić otworzyły się drzwi domu.
-Już jesteśmy ! - Zawołał Harry.
Słyszałam jak wszyscy wchodzą na korytarz. Harry podczas zmiany obuwia kontynuował.
-O, widzę, że dziewczyn jeszcze nie ma. To dobrze. Muszę się przebrać. Trzeba zrobić dobre wrażenie. W końcu, wiesz, ja wieczny singiel... - Mówił do Nialla.
Blondyn nie mógł powstrzymać się od śmiechu. Ja zresztą też. Ukradkiem spojrzałam na Mary. Lekko ją zatkało. W tym momencie Harry wszedł do salonu.
-Dlaczego się śmie.... -Zaczął.
Nagle spostrzegł, że Blondyn nie jest sam. Spojrzał na nas lekko speszony.
-Nie musisz się przebierać. Świetnie wyglądasz. Haha. - Wydukałam przez śmiech.
-Yyy... za chwilę wracam. -Powiedział to bardziej do Mary z wielkim uśmiechem.
-Okej. - Odpowiedziała ledwo słyszalnie.
Loczek pobiegł na górę. Po chwili do salonu wszedli Liam, Louis i Zayn. Gdy Mary ich zobaczyła od razu podniosła się z miejsca. Najpierw ja przywitałam się z wszytstkimi uściskiem. W tym czasie moja kuzynka odsunęła się lekko w kąt. Gdy skończyłam się witać przedstawiłam chłopcom brunetkę.
-Chłopcy to jest Mary, moja kuzynka.
Po kolei przedstawiłam jej resztę towarzystwa.
-To jest Louis. - Mówiąc to wskazałam dłonią na chłopaka.
Ten energicznie podszedł do Mary i ją serdecznie uściskał. Odzajemniła uścisk.
-To jest Zayn. -Kontynułowałam.
-Hey, jestem Zayn. - Powiedział i podał dłoń brunetce.
-I na końcu, to jest Liam.
-Cześć, miło mi cię poznać. Jestem Liam, chłopak Danielle.
-Hey. - Odpowiedziała dziewczyna.
-Właśnie, co do Danielle, będzie dzisiaj? -Zapytałam się.
-Może przyjedzie później. -Odparł Liam.
Gdy skończył mówić z góry zszedł Harry. Podszedł powoli do dziewczyny.
-Jestem Hary. Bardzo miło mi cię poznać. - Powiedział nonszalacko.
-Mi również miło cię poznać. Jestem Mary. - Powiedział dziewczyna i wyciągnęła dłoń w stronę chłopaka, aby się przywitać.
Ten jednak ujął delikatnie jej dłoń i pocałował ją subtelnie. Dziewczyna lekko się zarumieniła.
-Okej, to co robimy? - Zapytał Lou.
-Hmm, zaprosiliście nas na wieczór filmowy, więc, chyba oglądamy filmy. - Zażartowałam.
-W sumie racja. - Odrzekł z uśmiechem Louis.
-Dobra, to co oglądamy?
-Może jakąś komedię?
-Okej.- Powiedział Zayn i pobiegł na górę.
Chłopcy się rozeszli. Zayn pobiegł po jakieś filmy.Louis pobiegł za Zaynem, gdyż stwierdził cytując "Ten fajtłapa na pewno coś pomyli. Pójdę mu pomóc." Liam wyszedł na dwór zadzwonić do Danielle. Niall rzucił się w kierunku kuchni z zamiarem przygotowania większej ilości jedzenia. Harry za to udał się do toalety załatwić swoje potrzeby.
-No to zostałyśmy same. -Oznajmiłam Mary.
-Na to wygląda. - Potwierdziła brunetka.
W tym momencie doszedł do nas Harry.
-O czym ciekawym dyskutujecie? - Zapytał lekko rozbawiony.
-O niczym takim. - Odpowiedziałam.
-Wiecie, może ja pójdę, zobaczę co robi Niall. Dopilnuję,żeby wszystkiego nie zjadł.
-Okej. - Usłyszałam za sobą głos Mary.
*Z perspektywy Mary.
-Kurczę, zostawiła mnie tu z nim.- Myślałam sobie.
Chociaż z drugiej strony Harry jest taki przystojny.Wydaję się być miły i wrażliwy.
Tak zatonęłam w swoich przemyśleniach. Nagle spostrzegłam, że loczek przez cały czas się na mnie patrzy z dziwnym uśmiechem.
-Co mi się tak przyglądasz? - Zapytałam lekko rozbawiona jego wyrazem twarzy.
-Wydaję mi się, że cię już kiedyś widziałem. -Odpowiedział z pełna powagą.
-O nie, żeby tylko się nie okazało, że to jeden z tekstów typu "Jesteś z Alaski? Bo tylko tam są takie laski." - Pomyślałam sobie.
Lecz Harry czekał na moją odpowiedź.
-Nie wiem, może widziałeś mnie gdzieś w Londynie. W końcu mieszkam tu już pare lat.
-Myślałem, że mieszkasz tu od urodzenia. Przeprowadziłaś się z innego miasta? - Harry był naprawdę zaciekawiony.
Postanowiłam, że opowiem mu coś o sobie.
-Więc. Nie mieszkam tu od urodzenia. Przeprowadziłam się do Londynu razem z moją rodziną 10 lat temu. Miałam wtedy 8 lat. Tak, przeprowadziłam się z innego miata, a właściwie z kraju. Pochodzę z Polski, tak samo jak Anna. Mam starszego o rok brata, Jacka. Mieszkam razem z mamą, tatą i bratem.
-Acha. To w sumie masz ciekawe życie. Przelatywałem nad Polską, gdy wracałem z Australii. Z samolotu wyglądała pięknie. -Zażartował Harry.-W sumie dlaczego się przeprowadziliście?
Byłam w małym szoku. Harry był w Australii Ten piękny kontynent to jedno z moich odwiecznych marzeń. Już jako mała dziewczynka chciałam tam polecieć.
-Mój tata dostał nową pracę w Londynie. Naprawdę byłeś w Australii? - Zapytałam z nie dowierzaniem.
-Yhmmm. Razem z chłopakami.
-Wow. Zawsze chciałam tam polecieć. Strasznie fascynuje mnie ten kontynent. Ale nie ważne. Może opowiesz coś o sobie? -Zaproponowałam.
-Yyyy...
*Z perspektywy Harrego.
Co ja teraz mam zrobić? Jak mogę opowiedzieć jej o sobie, nie mówiąc o One Direction. Przecież to część mojego życia. Mam skłamać? Nie mogę. Chociaż z drugiej strony nie mogę powiedzieć jej prawdy. Nie teraz. Muszę to obgadać z chłopakami. Kątem oka zauważyłem, ż Mary wyczekuje na moją odpowiedź.
-Yyyy... - Zacząłem znowu.
Na szczęście w tym momencie do pokoju wszedł Liam, który skończył swoją rozmowę z Danielle.
-O widzę, że jesteście tu sami. W takim razie nie przeszkadzam. -Powiedział i mrugnął do mnie.
Spojrzałem na Mary. Lekko się zarumieniła. Wyglądała tak cudownie. Te lekko pofalowane włosy, szczere i duże oczy, wydatne usta, subtelny makijaż, zarumieniane policzki. Wyglądał idealnie. Tak samo jej charakter. Chociaż znam ją tak krótko, uśmiech sam nasuwa mi się na twarz, gdy na nią patrze. Tak swobodnie mi się z nią rozmawia. Wydaje mi się, że znam ja całe życie. Czuję się przy niej jakoś inaczej. Inaczej niż przy innych dziewczynach. Czuję się tak.... wyjątkowo.
Z moich rozmyślań wyciągnął mnie głos Zayna dobiegający z góry.
-Znalazłem!!!
Po chwili stał już przy kanapie z płytą DVD w ręku. Spojrzałem na napis widniejący na opakowaniu. "Actually Love" przeczytałem po cichu. Moja ulubiona komedia romantyczna.
-Zapowiada się wspaniały wieczór. - Pomyślałem i usiadłem wygodnie na kanapie obok Mary.
**********************************************************************************
Tak jak napisałam przed rozdziałem. Ta notatka jest ważna. Więc, NIE BĘDĘ DODAWAŁA NOWYCH ROZDZIAŁÓW. Teraz wytłumaczę o co chodzi. Jest mi bardzo przykro, że piszę dla was już jakiś czas, ale jeszcze nikt nie dodał komentarza. Czytają inne blogi widzę, że wiele osób pisze komentarze. Uwieżcie to bardzo motywuje do dalszej pracy. Na dobrą sprawę, nawet nie wiem czy ktokolwiek to czyta. Zawżyjmy umowę. JA DODAM NOWY ROZDZIAŁ, JEŚLI POD TYM ROZDZIAŁEM ZNAJDZIE SIĘ CHOCIAŻ JEDEN KOMENTARZ. W INNYM WYPADKU LIKWIDUJĘ TEGO BLOGA.
Przykro mi.
Paula.
Every day with you is amazing
czwartek, 5 lipca 2012
poniedziałek, 28 maja 2012
Rozdział V
-Poznaliśmy się właściwie dopiero wczoraj. Mówiłam ci o Danielle. Poznałyśmy się w samolocie. Wczoraj jak wyszłaś postanowiłam do niej zadzwonić i się umówić. Tak zrobiłam. Zwiedzałyśmy Londyn, to piękne miasto. Pod wieczór ona była umówiona ze swoimi znajomymi oraz chłopakiem. Chciałam wracać do domu, ale ona zaproponowała mi, żebym pojechała razem z nią. Przedstawiła mi swoich znajomych. To pięciorgo chłopaków. Niall, Liam, Harry, Zayn i Louis. Liam to jej chłopak. Zrobiliśmy ognisko, a oni zaproponowali mi nocleg, ale o tym już wiesz. Więc mniej więcej tak się poznaliśmy. - Wytłumaczyłam kuzynce.
-Acha. Powiedz mi tylko, jego znajomi też są tacy przystojni? - Zapytała dziewczyna z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Nie da się ukryć. - Odpowiedziałam i zaśmiałam się seredecznie.
-W takim razie mam nadzieję, że mnie z nimi poznasz.
-Mary ?
-Tak?
-Wiesz, masz chłopaka, bo nic nie wspominałaś -Zapytałam się.
-Ach... to dość skomplikowany temat. Trochę trudno mi o tym mówić - Odpowiedziała dziewczyna ze smutkiem w głosie.
-Jak chcesz nic nie musisz mówić. W końcu to twoja sprawa. - Dodałam.
-Nie, nie, nie. Powiem ci. To było tak. Seana poznałam rok po tym jak się przeprowadziliśmy do Londynu. Chodziliśmy do tej samej szkoły. Zaprzyjaźniliśmy się. Gdy miałam nie całe czternaście lat zaczęliśmy chodzić. Naprawdę świetnie nam się układało. Byliśmy nie rozłączni. Na prawdę go kochałam. Wszystkie wakacje spędzaliśmy razem, wyjazdy także. Czuliśmy się jakbyśmy byli rodziną. Bardzo polubiłam jego najbliższych, on moich zresztą też. Wszyscy razem spotykaliśmy się na wspólnych kolacjach. Można by powiedzieć " żyć nie umierać". Faktycznie tak było, do czasu. Do naszej szkoły przeprowadziła się nowa dziewczyna. Wcześniej mieszkała w Menchesterze. Miała na imię Emma. Okazało się, że chodzimy razem do klasy. Na rozpoczęciu roku widziałam ją jak siedziała sama, bezradna w kącie. Postanowiłam do niej podejść i się przedstawić. Tak też zrobiłam. Póżniej oprowadziłam ją po szkole, wymieniłyśmy się numerami telefonów. Emma był na prawdę świetną dziewczyną. Miałam wrażenie, że zaprzyjaźnimy się. Nie myliłam się. Po dwóch miesiącach byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami. Sean także ją polubił. Tak mijały nma dni na wspólnych wyjazdach, spotkaniach. Było świetnie. Pewnie myślisz sobie, co tu jeszce chcieć? Masz kochającą rodzinę, wspaniałego chłopaka oraz najlepszą przyjaciółke. Faktycznie, tak było, aż do czasu. Otóż, rok temu zaczęły dziać się dość dziwne rzeczy. Dokładniej rzecz ujmująć po imprezie urodzinowej naszej koleżanki, na którą nie mogłam przyjść, ponieważ byłam chora. Tydzień później, gdy już wyzdrowiałam zaproponował, abyśmy wybrali się do kina. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, odmówili. Tłumaczyli się jakimiś bezsensowymi wymówkami. Okej, raz nie zawsze. Po pewnym czasie zaprosiłam ich na kręgle. Znowu ta sama sytuacja. W szkole unikali się na wzajem. Taka sytuacja ciągnęła się przez dwa tygodnie. W końcu zażądałam wyjaśnień. Wywinęli się jak zawsze, że nie mają czasu, żle się czują itp. Po długiej namowie zgodzili się w końcu na wspólny wypad do kina. W czasie seansu nawet przez chwilę nie spojrzeli w swoją stronę. Póxniej udaliśmy się na kolację. Nie odezwali się do siebie nawet jednym słówkim. W ogóle nie rozumiałam tej sytuacji. Zawsze lubiliśmy się razem spotykać. Po pewnym czasie zaczęli ignorować także mnie. Chciałam się dowiedzieć, co jest tego powodem. W końcu umówiłam się z Emmą u mnie w domu. Powiedziałam jej, że będziemy same. Opornie, ale zgodziła się. O to samo poprosiłam również Seana, tylko on miał przyjść 15 minut później. Pod wieczór o umówionej godzinie przyszła do mnie Emma. Udałyśmy się do mojej sypialni. Zaczęłyśmy rozmowę. Widać było, że jest bardzo spięta. Po upływie ok. 5 minut dobiłam do sedna konwersacji. Poprosiłam ją, aby wytłumaczyła mi, o co w tym wszystkim chodzi. Dziewczyna zająkała się. Bał się cokolwiek powiedzieć.
-Przepraszam. -Zaczęła mówić dziewczyna.
-Emma, ale o co ci chodzi?
-Bo...bo ja nie mogę ci tego powiedzieć przepraszam. -Powiedziała dziweczyna i zbiegła po schodach. Chwyciłam ją za rękę.
-Czekaj! -Rozkazałam przyjaciołce- O co chodzi, mów!
-Pamiętasz tą imprezę, jak byłaś chora?
-Tak i co w związku z tym?
-Bo ja i Sean...
-Co ty i Sean?
W tej chwili do salonu wszedł chłopak. Gdy zobaczył Emmę, chyba zrozumiał, o co chodzi.
-Przespałam się z Sean'em... - Powiedział dziewczyna i wybiegł z mojego domu.
Zatkało mnie. Nie wiedziałam co mam zrobić, co powiedzieć. Kłębiły się we mnie miliony myśli. W jednej chwili wszystko pojęłam. Ich zachowanie. To, że się unikali. Nie rozmawiali ze sobą. Wszystko stało się jasne.
-Kochanie... przepraszam... -Wydukał chłopak.
-Ty masz jeszcze czelność przepraszać?!? Wynioś się z mojego domu, z mojego życia! Nie chce cię znać! Nikt nigdy mnie tak nie skrzywdził! - Mówiąc to starałam się opanować łzy, ktore same naplywały mi do oczu. Podeszłam do chłopka i wymierzyłam mu siarczysty policzek.
-Teraz się wynoś!!! -Dodałam wściekła.
Chłopak uniósł głowę, spojrzał na mnie. W jego oczach widziałam, że żałuję. Podszedł do drzwi, chwycił klamkę. Odwrócił się w moją stronę. Spojrzał mi prosto w oczy.
-Przepraszam...
Powiedział to i wyszedł. Przez dlugi czas nie mogłam odnależć się w tej sytuacji. W jednej chwili straciłam dwoje najbliższych mi ludzi. Chłopaka, któremu tak ufałam. Do dziś nie rozumiem jak mógł mi to zrobić po dziewięciu latach przyjaźni i ponad trzech latach bycia razem. O Emmie nawet nie chce myslec. Wydawała się być moją najlepszą przyjaciółką. Na dobre i na złe. Ona przespała się z moim chłopakiem. Oboje bardzo kochałam. Troszczylam się o nich, zawsze pomagałam, a oni zachowali się w taki sposób. Po tym wydarzeniu trudno mi było wrócić do normalnego życia. Dwa dni po zerwaniu z Sean'em napisał mi SMS'a. Napisał, że wyjeżdża do Irlandii oraz, że bardzo mnie przeprasz i, że nie rozumie dlaczego to zrobił. Po tej wiadomości zmieniłam numer. Czasami myślę o nim. Czy znalazl sobie kogoś innego? Czy nadal mieszka w Irlandii? Ostatni raz widziałam go tego feralnego wieczoru. Nigdy nie zapomne jago spojrzenia. Nie wiem co teraz dziej się z Emmą. Mało mnie to obchodzi. Na szczęście nie długo po tym poznałam Emily. Ona jest moją bardzo dobrą koleżanką. Pomogła mi wyjść z dołka. Więc to tyle, tak właśnie wygląda moja historia.. - Opowiadając to Mary popłakiwała przez cały czas.
Gdy skończyła, mocno ją przytuliłam. Otarłam jej łzy z policzka.
-Nie płacz, ryba. -Pocieszałam dziewczynę.
-Nie, po prostu jest mi smutno, gdy o tym pomyślę.
-To zwykły drań.
Posiedziałyśmy tak jeszcze chwilę rozmawiając. Później wspólnie postanowiłyśmy obejżeć coś w telewizji. Mary wlączyla jakąś komedię. Okazała się trafnym wyborem. Rozluźniła nie przyjemną atmosferę, która zawisła nad nami po opowieści kuzynki. Pod koniec filmu dostałam SMS. Odczytałam go był od Nialla. Wiadmośc brzmiała:
"Hey Anna ;) Co wy na to, aby wpaść do nas na miły wieczór filmowy? Chłopaki bardzo chcą poznać Mary. Przyjeżdżajcie, bo tęsknie za tobą ;)"
Gdy przeczytałam całą wiadomość na twarzy pojawił mi się wielki uśmiech.
-Tęskni za mną. - Pomyślałam cała uradowana.
Mary spojrzała na mnie.
-Niall napisał. - Oznajmiła.
-Skąd wiesz?
-Widzę po tym uśmiechu. Podoba ci się.
-Wcale nie! - Odpowiedziałam i zalałam się rumieńcem.
-Yhmmm. -Kuzynka spojrzała na mnie wymownie.
-No dobra. Podoba mi się. - Przyznałam się po cichu.
-Wiedziałam. Lepiej mów, co napisał?
-Właśnie. Jedziemy do nich na wieczór filmowy. Chłopcy chcą cię poznać.
-Na pewno?
-Tak. Chodź, idziemy się przebrać.
Udałyśmy się na górę. Mary poszła do swojej garderoby, a ja do swojej. Po wyżuceniu połowy szafy w końcu postanowiłam w co się ubrać. Założyłam beżowe, obcisłe rurki nad kostkę, czarną, przylegającą bluzeczkę na ramiączkach oraz błękitną marynarkę z wywijanymi rękawami, wysokie, czarne botki z błękitnymi sznurowadłami. Jako dodatki założyłam długi, złoty wisior z błękitną kulką na końcu oraz mnóstwo bransoletek. Włosy rozpuściłam. Poszłam zobaczyć w co ubrała się Mary. Dziewczyna założyła piękną, lekko asymetryczną, miętową suknię na grubych na ramkach. Do tego założył krótką kwiecistą marynarkę z wywijanymi rękawami, wysokie, czarne szpilki oraz dużo biżuterii. Włosy rozpuściła, lekko się pofalowały. Zamówiłam taksówkę. Po 15 minutach byliśmy już pod ich domem. Zapłaciłyśmy kierowcy. Podeszlyśy do drzwi. Zapukałam. Otworzył nam.....
***********************************************************************************
Witam kochani. Rozdział V. Jak wam się podoba? Proszę o komentarze. Chciałabym serdecznie podziękować mojej ukochanej koleżance Patrycji. Pata dzięki za wsparcie i ocenę ;)
Paula.
-Acha. Powiedz mi tylko, jego znajomi też są tacy przystojni? - Zapytała dziewczyna z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Nie da się ukryć. - Odpowiedziałam i zaśmiałam się seredecznie.
-W takim razie mam nadzieję, że mnie z nimi poznasz.
-Mary ?
-Tak?
-Wiesz, masz chłopaka, bo nic nie wspominałaś -Zapytałam się.
-Ach... to dość skomplikowany temat. Trochę trudno mi o tym mówić - Odpowiedziała dziewczyna ze smutkiem w głosie.
-Jak chcesz nic nie musisz mówić. W końcu to twoja sprawa. - Dodałam.
-Nie, nie, nie. Powiem ci. To było tak. Seana poznałam rok po tym jak się przeprowadziliśmy do Londynu. Chodziliśmy do tej samej szkoły. Zaprzyjaźniliśmy się. Gdy miałam nie całe czternaście lat zaczęliśmy chodzić. Naprawdę świetnie nam się układało. Byliśmy nie rozłączni. Na prawdę go kochałam. Wszystkie wakacje spędzaliśmy razem, wyjazdy także. Czuliśmy się jakbyśmy byli rodziną. Bardzo polubiłam jego najbliższych, on moich zresztą też. Wszyscy razem spotykaliśmy się na wspólnych kolacjach. Można by powiedzieć " żyć nie umierać". Faktycznie tak było, do czasu. Do naszej szkoły przeprowadziła się nowa dziewczyna. Wcześniej mieszkała w Menchesterze. Miała na imię Emma. Okazało się, że chodzimy razem do klasy. Na rozpoczęciu roku widziałam ją jak siedziała sama, bezradna w kącie. Postanowiłam do niej podejść i się przedstawić. Tak też zrobiłam. Póżniej oprowadziłam ją po szkole, wymieniłyśmy się numerami telefonów. Emma był na prawdę świetną dziewczyną. Miałam wrażenie, że zaprzyjaźnimy się. Nie myliłam się. Po dwóch miesiącach byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami. Sean także ją polubił. Tak mijały nma dni na wspólnych wyjazdach, spotkaniach. Było świetnie. Pewnie myślisz sobie, co tu jeszce chcieć? Masz kochającą rodzinę, wspaniałego chłopaka oraz najlepszą przyjaciółke. Faktycznie, tak było, aż do czasu. Otóż, rok temu zaczęły dziać się dość dziwne rzeczy. Dokładniej rzecz ujmująć po imprezie urodzinowej naszej koleżanki, na którą nie mogłam przyjść, ponieważ byłam chora. Tydzień później, gdy już wyzdrowiałam zaproponował, abyśmy wybrali się do kina. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, odmówili. Tłumaczyli się jakimiś bezsensowymi wymówkami. Okej, raz nie zawsze. Po pewnym czasie zaprosiłam ich na kręgle. Znowu ta sama sytuacja. W szkole unikali się na wzajem. Taka sytuacja ciągnęła się przez dwa tygodnie. W końcu zażądałam wyjaśnień. Wywinęli się jak zawsze, że nie mają czasu, żle się czują itp. Po długiej namowie zgodzili się w końcu na wspólny wypad do kina. W czasie seansu nawet przez chwilę nie spojrzeli w swoją stronę. Póxniej udaliśmy się na kolację. Nie odezwali się do siebie nawet jednym słówkim. W ogóle nie rozumiałam tej sytuacji. Zawsze lubiliśmy się razem spotykać. Po pewnym czasie zaczęli ignorować także mnie. Chciałam się dowiedzieć, co jest tego powodem. W końcu umówiłam się z Emmą u mnie w domu. Powiedziałam jej, że będziemy same. Opornie, ale zgodziła się. O to samo poprosiłam również Seana, tylko on miał przyjść 15 minut później. Pod wieczór o umówionej godzinie przyszła do mnie Emma. Udałyśmy się do mojej sypialni. Zaczęłyśmy rozmowę. Widać było, że jest bardzo spięta. Po upływie ok. 5 minut dobiłam do sedna konwersacji. Poprosiłam ją, aby wytłumaczyła mi, o co w tym wszystkim chodzi. Dziewczyna zająkała się. Bał się cokolwiek powiedzieć.
-Przepraszam. -Zaczęła mówić dziewczyna.
-Emma, ale o co ci chodzi?
-Bo...bo ja nie mogę ci tego powiedzieć przepraszam. -Powiedziała dziweczyna i zbiegła po schodach. Chwyciłam ją za rękę.
-Czekaj! -Rozkazałam przyjaciołce- O co chodzi, mów!
-Pamiętasz tą imprezę, jak byłaś chora?
-Tak i co w związku z tym?
-Bo ja i Sean...
-Co ty i Sean?
W tej chwili do salonu wszedł chłopak. Gdy zobaczył Emmę, chyba zrozumiał, o co chodzi.
-Przespałam się z Sean'em... - Powiedział dziewczyna i wybiegł z mojego domu.
Zatkało mnie. Nie wiedziałam co mam zrobić, co powiedzieć. Kłębiły się we mnie miliony myśli. W jednej chwili wszystko pojęłam. Ich zachowanie. To, że się unikali. Nie rozmawiali ze sobą. Wszystko stało się jasne.
-Kochanie... przepraszam... -Wydukał chłopak.
-Ty masz jeszcze czelność przepraszać?!? Wynioś się z mojego domu, z mojego życia! Nie chce cię znać! Nikt nigdy mnie tak nie skrzywdził! - Mówiąc to starałam się opanować łzy, ktore same naplywały mi do oczu. Podeszłam do chłopka i wymierzyłam mu siarczysty policzek.
-Teraz się wynoś!!! -Dodałam wściekła.
Chłopak uniósł głowę, spojrzał na mnie. W jego oczach widziałam, że żałuję. Podszedł do drzwi, chwycił klamkę. Odwrócił się w moją stronę. Spojrzał mi prosto w oczy.
-Przepraszam...
Powiedział to i wyszedł. Przez dlugi czas nie mogłam odnależć się w tej sytuacji. W jednej chwili straciłam dwoje najbliższych mi ludzi. Chłopaka, któremu tak ufałam. Do dziś nie rozumiem jak mógł mi to zrobić po dziewięciu latach przyjaźni i ponad trzech latach bycia razem. O Emmie nawet nie chce myslec. Wydawała się być moją najlepszą przyjaciółką. Na dobre i na złe. Ona przespała się z moim chłopakiem. Oboje bardzo kochałam. Troszczylam się o nich, zawsze pomagałam, a oni zachowali się w taki sposób. Po tym wydarzeniu trudno mi było wrócić do normalnego życia. Dwa dni po zerwaniu z Sean'em napisał mi SMS'a. Napisał, że wyjeżdża do Irlandii oraz, że bardzo mnie przeprasz i, że nie rozumie dlaczego to zrobił. Po tej wiadomości zmieniłam numer. Czasami myślę o nim. Czy znalazl sobie kogoś innego? Czy nadal mieszka w Irlandii? Ostatni raz widziałam go tego feralnego wieczoru. Nigdy nie zapomne jago spojrzenia. Nie wiem co teraz dziej się z Emmą. Mało mnie to obchodzi. Na szczęście nie długo po tym poznałam Emily. Ona jest moją bardzo dobrą koleżanką. Pomogła mi wyjść z dołka. Więc to tyle, tak właśnie wygląda moja historia.. - Opowiadając to Mary popłakiwała przez cały czas.
Gdy skończyła, mocno ją przytuliłam. Otarłam jej łzy z policzka.
-Nie płacz, ryba. -Pocieszałam dziewczynę.
-Nie, po prostu jest mi smutno, gdy o tym pomyślę.
-To zwykły drań.
Posiedziałyśmy tak jeszcze chwilę rozmawiając. Później wspólnie postanowiłyśmy obejżeć coś w telewizji. Mary wlączyla jakąś komedię. Okazała się trafnym wyborem. Rozluźniła nie przyjemną atmosferę, która zawisła nad nami po opowieści kuzynki. Pod koniec filmu dostałam SMS. Odczytałam go był od Nialla. Wiadmośc brzmiała:
"Hey Anna ;) Co wy na to, aby wpaść do nas na miły wieczór filmowy? Chłopaki bardzo chcą poznać Mary. Przyjeżdżajcie, bo tęsknie za tobą ;)"
Gdy przeczytałam całą wiadomość na twarzy pojawił mi się wielki uśmiech.
-Tęskni za mną. - Pomyślałam cała uradowana.
Mary spojrzała na mnie.
-Niall napisał. - Oznajmiła.
-Skąd wiesz?
-Widzę po tym uśmiechu. Podoba ci się.
-Wcale nie! - Odpowiedziałam i zalałam się rumieńcem.
-Yhmmm. -Kuzynka spojrzała na mnie wymownie.
-No dobra. Podoba mi się. - Przyznałam się po cichu.
-Wiedziałam. Lepiej mów, co napisał?
-Właśnie. Jedziemy do nich na wieczór filmowy. Chłopcy chcą cię poznać.
-Na pewno?
-Tak. Chodź, idziemy się przebrać.
Udałyśmy się na górę. Mary poszła do swojej garderoby, a ja do swojej. Po wyżuceniu połowy szafy w końcu postanowiłam w co się ubrać. Założyłam beżowe, obcisłe rurki nad kostkę, czarną, przylegającą bluzeczkę na ramiączkach oraz błękitną marynarkę z wywijanymi rękawami, wysokie, czarne botki z błękitnymi sznurowadłami. Jako dodatki założyłam długi, złoty wisior z błękitną kulką na końcu oraz mnóstwo bransoletek. Włosy rozpuściłam. Poszłam zobaczyć w co ubrała się Mary. Dziewczyna założyła piękną, lekko asymetryczną, miętową suknię na grubych na ramkach. Do tego założył krótką kwiecistą marynarkę z wywijanymi rękawami, wysokie, czarne szpilki oraz dużo biżuterii. Włosy rozpuściła, lekko się pofalowały. Zamówiłam taksówkę. Po 15 minutach byliśmy już pod ich domem. Zapłaciłyśmy kierowcy. Podeszlyśy do drzwi. Zapukałam. Otworzył nam.....
***********************************************************************************
Witam kochani. Rozdział V. Jak wam się podoba? Proszę o komentarze. Chciałabym serdecznie podziękować mojej ukochanej koleżance Patrycji. Pata dzięki za wsparcie i ocenę ;)
Paula.
środa, 23 maja 2012
Rozdział IV
-Co mnie napadło. Nigdy nie pytałam się chłopaka czy ma dziewczynę. Chociaż chyba się ucieszył jak go o to zapytałam. Albo mi się wydawało. Tak, na pewno mi się wydawało, przecież to niemożliwe. - Takie mysli dręczyły mnie przez całą noc. Po paru godzinach udało mi się zasnąć.
Obudziłam się rano okolo godziny 9.30. Wstałam z łóżka, przeciągnęłam się i postanowiłam isć do łazienki wziąć prysznic. W ciąż jeszcze zaspana udałam się w tym kierunku. Weszłam do toalety bez pukania i oniemiałam. Przed lustrem stał Niall i mył zęby. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie robił tego w samych bokserkach.
-Yyyy, przepraszam. - Powiedziałam i chciałam wyjść.
-Nic się nie stało. Wchodź.
-Okej.
Spojrzałam na chłopaka, który właśnie skończył myć zęby.
-Chciałabym wziaźć prysznic. - Oznajmiłam i spojrzałam wymownie na chłopaka.
-Jasne, mi to nie przeszkadza. - Od powiedzial i uśmiechnął się łobuzersko.
-Zabawne. Dobra wyjdź.
-A co zmusisz mnie?
-Żebyś wiedział.
Chwyciłam słuchawkę od prysznica, puściłam wodę i zaczęłam pryskać chłopaka. Po chwili był już cały mokry. Naszej zabawie towarzyszyło dużo śmiechu. Nagle Niall wykorzystał mój moment nie uwagi i odebrał mi słuchawkę od prysznica. Zaczął mnie pryskać wodą.
-Przestań.. - Prosiłam przez śmiech.
-No nie wiem.
-Proszę...
W tej chwili spojrzeliśmy sobie prosto w oczy. Niall zaczął przybliżać swoja twarz do mojej. Nasze wargi już się prawie stykały.
-Co tu się dzieję?
Usłyszeliśmy pytający głos Harrego. Oderwaliśmy się od siebie jak z bicza strzelił. Spojrzeliśmy na loczka. Z jego twarzy można było odczytać lekkie zażenowanie sytuacją, którą nam przerwał.
-Yyy, przepraszam nie chciałem przerywać. Po prostu usłyszałem z dołu jakieś hałasy i pobiegłem zobaczyć co się dzieję. - Wyznał chłopak.
-Nic się nie stało. Właściwie to my nic nie robiliśmy... - Powiedziałam.
-Przepraszam, ale pójdę się ubrać. - Dodałam i wyszłam z łazienki.
Faktycznie musiało to dziwnie wyglądać. Przecież stałam tam tylko ubrana w za dużą koszulkę Nialla, a on w samych bokserkach. Na dodatek byliśmy cali mokrzy i prawie się całowaliśmy. Stop. Właśnie, prawie całowałam się z blondynem. Czyli może jednak mu się podobam? Chociaż z drugiej strony znamy się tylko dwa dni. Czy to możliwe żebym się zakochała? Nie. Albo? - Znowu zaczęły mnie zadręczać myśli. Weszłam do sypialni. Założyłam wczorajsze ubrania, ponieważ nie miałam nic innego przy sobie. Włosy zaczesałam w wysoką kitę. Zeszłam na dól do salonu. Na kanapie siedziała cała piątka włącznie z Danielle. Nie było tam tylko Nialla.
-A gdzie Niall? - Zapytał mnie z wielkim uśmiechem na twarzy Lou.
-Skąd mam wiedzieć?
-No ja nie wiem. - Powiedział z jeszcze większym uśmiechem.
-Dobra. Nie owijajmy w bawełnę. Jesteście razem? - Rzucił prosto z mostu Zayn.
-Kto? - Zapytałam zaszokowana.
-Ja i Harry...- Powiedział sarkastycznie.- No ty i Niall.
-Ja z Niallem? Dlaczego tak sądzicie?
-No wiesz, nie wiem czy pamiętasz, ale Harry widział was jak się całujecie w łazience. Na dodatek on miał na sobie same bokserki, a ty jego koszulkę. Więc dość łatwo się domyślić, że coś tam tego między wami. - Wytłumaczył Louis z bardzo ciekawym uśmiechem na twarzy.
Zatkało mnie. Czyli faktycznie, ta sytuacja wyglądała tak jak myślałam. W końcu odzyskałam mowę.
-Nie jesteśmy razem i nie całowałam się z nim, tak jakoś wyszło.
-Czyli jednak? - Złapała mnie tym razem za słówko Danielle.
-Nie. Po prostu tak to tylko wyglądało. Miałam na sobie jego koszulkę, bo nie miałam w czy spać. - Wybroniłam się.
-Acha. No dobra, ale kto robi śniadanie? - Zapytał Zayn.
-Ja zrobię. - Powiedziałam.
-Okej. To poprosimy naleśniki. - Rozkazał loczek w imieniu wszystkich.
-Dobra. - Oświadczyłam i poszłam do kuchni.
Wyciągnęłam z lodówki wszystkie potrzebne składniki. Tylko nigdzie nie mogłam znaleźć mąki. Postanowiłam zapytać się towarzyszy.
-Chłopaki, gdzie trzymacie mąkę?!?
- Tutaj!
W tej samej chwili odwróciłam się w stronę głosu. Pare kroków ode mnie stał Niall. Tak jak mogłam się spodziewać dostałam mąką po twarzy.
-Do twarzy ci z białym. - Zażartował chłopak.
-Tak! A tobie w żółtym.
W tej samej chwili chwyciłam trzy jajka i żuciłam nimi wprost w jego twarz.
Tak jeszcze chwilę potrwała nasza zabawa.Przerwała nam Harry.
-O ja cię co tu się stało? - Zapytał loczek.
-Yyyy taka mała bitwa na jedzenie. - Odpowiedziałam lekko skruszona.
-No chyba, że tak.Trzeba bylo od razu powiedzieć. - Oznajmił z wielkim uśmiechem na twarzy chłopak. Wziął w rękę garść mąki i obrzucił nią Nialla. Nasza zabawa rozpoczęła się od nowa. Później do kuchni zeszła się cała reszta gromady. Po chwili zawiesiliśmy broń. Wszyscy byli zmęczeni i głodni.
Spojrzałam na zegarek. Było już wpół do jedenastej.
-Danielle mogę mieć prośbę?
-Jasne. O co chodzi?
-Odwieziesz mnie do domu?
Dziewczyna jeszcze nie zdąrzyła odpowiedzieć. Gdy nagle ktoś jej przerwał.
-Ja cię odwiozę. - Zaproponował blondyn.
-Nie musisz. W sumie mogę zamówić taxi.
-Nie wymyślaj. - Od powiedział chłopak.
Chwycił kluczyki. I wyszliśmy z domu. Wcześniej pożegnałam się ze wszystkimi. Zayn powiedział, że mam do nich częściej wpadać. Wymieniłam się z całą czwórką numerami telefonu. Udaliśmy się razem z Naillem w stronę samochodu. Chłopak otworzył mi drzwi od strony pasażera. Wsiadłam i serdecznie się uśmiechnęłam.
-Wow, jaki dżentelmen. - Pomyślałam.
Wyruszyliśmy w drogę. Przez cały czas śmialiśmy się. Nawet się nie obejżałam, a już staliśmy pod domem. Niall zatrzymał samochód. Spojrzał mi głęboko w oczy i uśmiechnął się. Nie wiedziałam co powinnam zrobić w takiej sytuacji.
-Yyy - zaczęłam- może wejdziesz?
-Nie, będę przeszkadzał.
-Co ty. Nie będziesz. Chodź.
-Okej.
Wyszliśmy z samochodu i podeszliśmy do drzwi. W końcu znalazłam klucze. Odkluczyłam i zaprosiłam blondyna do środka. Usiadł w salonie na kanapie. Ja udałam się do kuchni.
-Chcesz coś do picia? - Zawołałam.
-Tak, poproszę jakiś sok.
-Okej.
Wyciągnęłam z szafki dwie szklanki i nalałam do nich soku pomarańczowego. W międzyczasie zrobiłam popcorn. Jeszcze gorący wsypałam do dużej miski. Wszystko zaniosłam do salonu i położyłam na stolik.
-O, widzę, że popcorn. To w takim razie koniecznie musimy obejżeć jakiś film. - Stwierdził Niall.
-Dobrze. Możemy coś obejżeć. Tylko nie wiem gdzie są filmy.
-Zawsze zostaje telewizja.
Chłopak chwycił pilot i uruchomił telewizor. Chwilę poprzełanczał kanały, aż w końcu na jakimś zostawił. Właśnie zaczynała się komedia romantyczna. Po upływie niespełna pięciu minut usłyszałam zaspany głos Mary.
-Anna? Już jesteś?
Nie zdąrzyłam odpowiedzieć, a dziewczyna już zbiegła po schodach. Stanęła przed nami w pidżamie. Ubrana była w króciuteńkie, czarne spodenki i białą bluzeczkę na ramiączkach z myszką miki. Zaniemówiła kiedy zobaczył, że nie jestem sama.
-Yyy, za chwile wracam. - Oznajmiła i szybko pobiegła na góre.
Jak mówiła, tak zrobiła. Po chwili była już na dole ubrana w lekką, letnią, kwiecistą sukienkę na ramiączkach. Włosy spięła w luźnego koczka. Chłopak wstał, gdy weszła do salonu.
-Cześć, jestem Niall. Miło mi cię poznać. - Przedstawił się blondyn.
-Hey, ja jestem Mary, kuzynka Anny. Mi również miło.
-Dokładnie. To jest Mary, to Niall. Wszystko już wiadomo. - Podsumowałam.
Wszyscy usiedliśmy na sofie. Mary rozpoczęła rozmowę.
-Więc, Niall co cię tu sprowadza? - Zapytała dziewczyna.
-Odwiozłem Annę do domu i ona zaprosiła mnie do środka.
-Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko. - Dodałam.
-Nie, oczywiście, że nie przecież też tu mieszkasz.
Porozmawialiśmy jeszcze pół godziny. Chyba Niall i Mary się polubili. W pewnym momencie chłopak dostał SMS. Przeczytał go i oznajmił nam, że napisał Liam i musi już jechać. Zapytałam się tylko, czy coś się stało. Na szczęście odpowiedział, że nie. Blondyn pożegnał się z moją kuzynką. Ja odprowadziłam go do samochodu. Już chciał wsiąść, ale zawahał się.
-Anna?
-Tak?
-Dasz mi swój numer telefonu?
-Jasne.
Podaliśmy sobie nawzajem nasze numery. Pożeganlismy się i chłopak odjechał. Wróciłam do domu. Już od progu usłyszałam krzyk Mary.
-Nie wiedziałam, że masz takiego przystojnego znajomego!
Uśmiechnęłam się sama do siebie. Weszłam do salonu i usiadłam na kanapie. Od razu obok mnie znalazła się Mary.
-Dobra, to opowiadaj jak się poznaliście. - Zapytała ciekawskim głosem.
-Więc...
*********************************************************************************
Witam kochani. Przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam. Jakoś nie mogłam znaleźć czasu. Chciałam serdecznie podziękować za pierwszy komentarz. Z miłą chęcią odwiedzę twój blog. Co do rozdziału. Przepraszam, jeśli czasem nie będzie sensu. Ten rozdział pisałam przez wiele dni. Następny postaram dodać się szybciej.
Paula.
Obudziłam się rano okolo godziny 9.30. Wstałam z łóżka, przeciągnęłam się i postanowiłam isć do łazienki wziąć prysznic. W ciąż jeszcze zaspana udałam się w tym kierunku. Weszłam do toalety bez pukania i oniemiałam. Przed lustrem stał Niall i mył zęby. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie robił tego w samych bokserkach.
-Yyyy, przepraszam. - Powiedziałam i chciałam wyjść.
-Nic się nie stało. Wchodź.
-Okej.
Spojrzałam na chłopaka, który właśnie skończył myć zęby.
-Chciałabym wziaźć prysznic. - Oznajmiłam i spojrzałam wymownie na chłopaka.
-Jasne, mi to nie przeszkadza. - Od powiedzial i uśmiechnął się łobuzersko.
-Zabawne. Dobra wyjdź.
-A co zmusisz mnie?
-Żebyś wiedział.
Chwyciłam słuchawkę od prysznica, puściłam wodę i zaczęłam pryskać chłopaka. Po chwili był już cały mokry. Naszej zabawie towarzyszyło dużo śmiechu. Nagle Niall wykorzystał mój moment nie uwagi i odebrał mi słuchawkę od prysznica. Zaczął mnie pryskać wodą.
-Przestań.. - Prosiłam przez śmiech.
-No nie wiem.
-Proszę...
W tej chwili spojrzeliśmy sobie prosto w oczy. Niall zaczął przybliżać swoja twarz do mojej. Nasze wargi już się prawie stykały.
-Co tu się dzieję?
Usłyszeliśmy pytający głos Harrego. Oderwaliśmy się od siebie jak z bicza strzelił. Spojrzeliśmy na loczka. Z jego twarzy można było odczytać lekkie zażenowanie sytuacją, którą nam przerwał.
-Yyy, przepraszam nie chciałem przerywać. Po prostu usłyszałem z dołu jakieś hałasy i pobiegłem zobaczyć co się dzieję. - Wyznał chłopak.
-Nic się nie stało. Właściwie to my nic nie robiliśmy... - Powiedziałam.
-Przepraszam, ale pójdę się ubrać. - Dodałam i wyszłam z łazienki.
Faktycznie musiało to dziwnie wyglądać. Przecież stałam tam tylko ubrana w za dużą koszulkę Nialla, a on w samych bokserkach. Na dodatek byliśmy cali mokrzy i prawie się całowaliśmy. Stop. Właśnie, prawie całowałam się z blondynem. Czyli może jednak mu się podobam? Chociaż z drugiej strony znamy się tylko dwa dni. Czy to możliwe żebym się zakochała? Nie. Albo? - Znowu zaczęły mnie zadręczać myśli. Weszłam do sypialni. Założyłam wczorajsze ubrania, ponieważ nie miałam nic innego przy sobie. Włosy zaczesałam w wysoką kitę. Zeszłam na dól do salonu. Na kanapie siedziała cała piątka włącznie z Danielle. Nie było tam tylko Nialla.
-A gdzie Niall? - Zapytał mnie z wielkim uśmiechem na twarzy Lou.
-Skąd mam wiedzieć?
-No ja nie wiem. - Powiedział z jeszcze większym uśmiechem.
-Dobra. Nie owijajmy w bawełnę. Jesteście razem? - Rzucił prosto z mostu Zayn.
-Kto? - Zapytałam zaszokowana.
-Ja i Harry...- Powiedział sarkastycznie.- No ty i Niall.
-Ja z Niallem? Dlaczego tak sądzicie?
-No wiesz, nie wiem czy pamiętasz, ale Harry widział was jak się całujecie w łazience. Na dodatek on miał na sobie same bokserki, a ty jego koszulkę. Więc dość łatwo się domyślić, że coś tam tego między wami. - Wytłumaczył Louis z bardzo ciekawym uśmiechem na twarzy.
Zatkało mnie. Czyli faktycznie, ta sytuacja wyglądała tak jak myślałam. W końcu odzyskałam mowę.
-Nie jesteśmy razem i nie całowałam się z nim, tak jakoś wyszło.
-Czyli jednak? - Złapała mnie tym razem za słówko Danielle.
-Nie. Po prostu tak to tylko wyglądało. Miałam na sobie jego koszulkę, bo nie miałam w czy spać. - Wybroniłam się.
-Acha. No dobra, ale kto robi śniadanie? - Zapytał Zayn.
-Ja zrobię. - Powiedziałam.
-Okej. To poprosimy naleśniki. - Rozkazał loczek w imieniu wszystkich.
-Dobra. - Oświadczyłam i poszłam do kuchni.
Wyciągnęłam z lodówki wszystkie potrzebne składniki. Tylko nigdzie nie mogłam znaleźć mąki. Postanowiłam zapytać się towarzyszy.
-Chłopaki, gdzie trzymacie mąkę?!?
- Tutaj!
W tej samej chwili odwróciłam się w stronę głosu. Pare kroków ode mnie stał Niall. Tak jak mogłam się spodziewać dostałam mąką po twarzy.
-Do twarzy ci z białym. - Zażartował chłopak.
-Tak! A tobie w żółtym.
W tej samej chwili chwyciłam trzy jajka i żuciłam nimi wprost w jego twarz.
Tak jeszcze chwilę potrwała nasza zabawa.Przerwała nam Harry.
-O ja cię co tu się stało? - Zapytał loczek.
-Yyyy taka mała bitwa na jedzenie. - Odpowiedziałam lekko skruszona.
-No chyba, że tak.Trzeba bylo od razu powiedzieć. - Oznajmił z wielkim uśmiechem na twarzy chłopak. Wziął w rękę garść mąki i obrzucił nią Nialla. Nasza zabawa rozpoczęła się od nowa. Później do kuchni zeszła się cała reszta gromady. Po chwili zawiesiliśmy broń. Wszyscy byli zmęczeni i głodni.
Spojrzałam na zegarek. Było już wpół do jedenastej.
-Danielle mogę mieć prośbę?
-Jasne. O co chodzi?
-Odwieziesz mnie do domu?
Dziewczyna jeszcze nie zdąrzyła odpowiedzieć. Gdy nagle ktoś jej przerwał.
-Ja cię odwiozę. - Zaproponował blondyn.
-Nie musisz. W sumie mogę zamówić taxi.
-Nie wymyślaj. - Od powiedział chłopak.
Chwycił kluczyki. I wyszliśmy z domu. Wcześniej pożegnałam się ze wszystkimi. Zayn powiedział, że mam do nich częściej wpadać. Wymieniłam się z całą czwórką numerami telefonu. Udaliśmy się razem z Naillem w stronę samochodu. Chłopak otworzył mi drzwi od strony pasażera. Wsiadłam i serdecznie się uśmiechnęłam.
-Wow, jaki dżentelmen. - Pomyślałam.
Wyruszyliśmy w drogę. Przez cały czas śmialiśmy się. Nawet się nie obejżałam, a już staliśmy pod domem. Niall zatrzymał samochód. Spojrzał mi głęboko w oczy i uśmiechnął się. Nie wiedziałam co powinnam zrobić w takiej sytuacji.
-Yyy - zaczęłam- może wejdziesz?
-Nie, będę przeszkadzał.
-Co ty. Nie będziesz. Chodź.
-Okej.
Wyszliśmy z samochodu i podeszliśmy do drzwi. W końcu znalazłam klucze. Odkluczyłam i zaprosiłam blondyna do środka. Usiadł w salonie na kanapie. Ja udałam się do kuchni.
-Chcesz coś do picia? - Zawołałam.
-Tak, poproszę jakiś sok.
-Okej.
Wyciągnęłam z szafki dwie szklanki i nalałam do nich soku pomarańczowego. W międzyczasie zrobiłam popcorn. Jeszcze gorący wsypałam do dużej miski. Wszystko zaniosłam do salonu i położyłam na stolik.
-O, widzę, że popcorn. To w takim razie koniecznie musimy obejżeć jakiś film. - Stwierdził Niall.
-Dobrze. Możemy coś obejżeć. Tylko nie wiem gdzie są filmy.
-Zawsze zostaje telewizja.
Chłopak chwycił pilot i uruchomił telewizor. Chwilę poprzełanczał kanały, aż w końcu na jakimś zostawił. Właśnie zaczynała się komedia romantyczna. Po upływie niespełna pięciu minut usłyszałam zaspany głos Mary.
-Anna? Już jesteś?
Nie zdąrzyłam odpowiedzieć, a dziewczyna już zbiegła po schodach. Stanęła przed nami w pidżamie. Ubrana była w króciuteńkie, czarne spodenki i białą bluzeczkę na ramiączkach z myszką miki. Zaniemówiła kiedy zobaczył, że nie jestem sama.
-Yyy, za chwile wracam. - Oznajmiła i szybko pobiegła na góre.
Jak mówiła, tak zrobiła. Po chwili była już na dole ubrana w lekką, letnią, kwiecistą sukienkę na ramiączkach. Włosy spięła w luźnego koczka. Chłopak wstał, gdy weszła do salonu.
-Cześć, jestem Niall. Miło mi cię poznać. - Przedstawił się blondyn.
-Hey, ja jestem Mary, kuzynka Anny. Mi również miło.
-Dokładnie. To jest Mary, to Niall. Wszystko już wiadomo. - Podsumowałam.
Wszyscy usiedliśmy na sofie. Mary rozpoczęła rozmowę.
-Więc, Niall co cię tu sprowadza? - Zapytała dziewczyna.
-Odwiozłem Annę do domu i ona zaprosiła mnie do środka.
-Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko. - Dodałam.
-Nie, oczywiście, że nie przecież też tu mieszkasz.
Porozmawialiśmy jeszcze pół godziny. Chyba Niall i Mary się polubili. W pewnym momencie chłopak dostał SMS. Przeczytał go i oznajmił nam, że napisał Liam i musi już jechać. Zapytałam się tylko, czy coś się stało. Na szczęście odpowiedział, że nie. Blondyn pożegnał się z moją kuzynką. Ja odprowadziłam go do samochodu. Już chciał wsiąść, ale zawahał się.
-Anna?
-Tak?
-Dasz mi swój numer telefonu?
-Jasne.
Podaliśmy sobie nawzajem nasze numery. Pożeganlismy się i chłopak odjechał. Wróciłam do domu. Już od progu usłyszałam krzyk Mary.
-Nie wiedziałam, że masz takiego przystojnego znajomego!
Uśmiechnęłam się sama do siebie. Weszłam do salonu i usiadłam na kanapie. Od razu obok mnie znalazła się Mary.
-Dobra, to opowiadaj jak się poznaliście. - Zapytała ciekawskim głosem.
-Więc...
*********************************************************************************
Witam kochani. Przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam. Jakoś nie mogłam znaleźć czasu. Chciałam serdecznie podziękować za pierwszy komentarz. Z miłą chęcią odwiedzę twój blog. Co do rozdziału. Przepraszam, jeśli czasem nie będzie sensu. Ten rozdział pisałam przez wiele dni. Następny postaram dodać się szybciej.
Paula.
piątek, 11 maja 2012
Rozdział III
Drzwi otworzył nam młody, wysoki, brązowo włosy chłopak. Danielle pocałowała go delikatnie w usta na przywitanie. Jak się domyśliłam był to jej chłopaka Liam. Po chwili spojrzał w moją stronę.
-Cześć. Jestem Liam, chłopak Danielle. Miło mi cię poznać. - Przedstawił się z uśmiechem na twarzy.
-Hey. Ja jestem Anna, koleżanka Danielle. Mi również miło cię poznać. Danielle wiele o tobie opowiadała. - Od powiedziałam.
-Mam nadzieję, że za bardzo cię nie przestraszyła. - Powiedział chłopak i szczerze się zaśmiał.
Od powiedziałam tym samym.
-Nie. Mówiła o tobie same dobre rzeczy. - Od powiedziałam.
-Oby miała rację. - Rzekł w stronę Danielle.
-Oczywiście. - Od rzekła i pocałowała chłopaka w policzek.
-No dobrze. - Kontynuowała. - Może nas zaprosisz do środka?
-Jasne. Wchodźcie.
Liam przepuścił nas w drzwiach. Po chwili znaleźliśmy się w salonie.
-Gdzie chłopcy? - Zapytała Danielle chłopaka.
Długo nie musiała czekać na odpowiedź. Po chwili usłyszała wołanie z góry.
-Danielle!?! Chłopaki chodźcie Danielle już przyszła !!! - Krzyknął jakiś, męski głos.
W mgnieniu oka po schodach zbiegało troje chłopaków. No nie można powiedzieć, że nie są przystojni.
Pierwszy z nich wyglądał bardzo uroczo z burzą loczków na głowie. Drugi ubrał się w czerwone rurki, których nogawki podwinął do połowy łydek oraz białą bluzkę w granatowe, poziome paski. Kolejny za to poprawiał już idealnie ułożone ciemne włosy. Stanęłam na uboczu nie chcąc rzucać się w oczy. Chłopcy od razu rzucili się na Danielle i przywitali się z nią serdecznie. Gdy już zakończyli powitanie spojrzeli w moją stronę, a potem pytającym wzrokiem na Danielle. Zrozumiała o co chodzi.
-Chłopcy przedstawiam wam moją dobrą koleżankę Annę. - Powiedziała dziewczyna.
-Hey. -Dodałam tylko lekko nie ośmielona.
Od razu wszyscy podbiegli w moją stronę.
-Cześć jestem Harry. Miło mi cię poznać. - Przedstawił się pierwszy i podał mi rękę, którą uściskałam.
-Hey, a ja jestem Zayn. - Powtórzył ruch poprzednika.
-Cześć. Ja nazywam się Louis. Louis Tomlinson. Ale dla przyjaciół Lou. - Przedstawił się chłopak i mocno mnie przytulił.
Trochę mnie to zdziwiło. Przecież widziałam go pierwszy raz w życiu.
-No to co na dzisiaj zaplanowaliście? - Zapytała Danielle.
-Ognisko!!! - Krzyknęli wszyscy chłopcy równocześnie.
-Czekajcie. O ile mnie wzrok nie myli jest was czworo, a Danielle wspominała mi, że mieszkacie w piątkę. - Stwierdziłam.
-Właśnie gdzie Niall? - Dodała dziewczyna.
-Udał się do sklepu po jedzenie, bo według niego na pewno nie starczy. - Od powiedział lokowaty.
-Można było się tego spodziewać. - Zaśmiała się Danielle.
-Dlaczego? - Zapytałam nie wiedząc o co chodzi.
- Jak go poznasz to zobaczysz jakie on ilości jedzenia pochłania. - Wytłumaczył mi Louis.
Po rozmawialiśmy jeszcze chwilę. Później wzięliśmy się do przygotowywania ogniska. Przyznam, że trochę się denerwowałam tą wizytą, ale chłopcy są świetni. Tylko zastanawiałam się jeszcze jaki jest ten cały Niall. Gdy już wszystko było gotowe usiedliśmy zadowoleni z wykonanej pracy.
-Chłopcy, gdzie jest Niall tyle czasu? Martwię się o niego. - Powiedziała zatroskana dziewczyna.
-No właśnie zadzwonię do niego.- Za proponował Liam.
Gdy wyciągał telefon z kieszeni usłyszeliśmy trzask otwieranych drzwi.
-Sorry, korki były, a po drodze dopadło mnie pare.... - Zaczął, ale nie dokończył chłopak mówiąc z swoim pięknym, irlandzkim akcentem. W tedy weszedł do salonu, w którym siedzieliśmy. Wyglądał niesamowicie. Ubrał się w długie spodnie koloru ciemnego brązu. Do tego założył błękitny sweterek, którego rękawy podwinął do łokci. Niebieskie oczy i te blond włosy... nieziemskie. Spojrzał na mnie jakby czekał na jakąś oczywistą reakcję z mojej strony.
- Przepraszam, muszę iść do toalety. - Powiedziałam i szybko wyszłam w kierunku łazienki.
- Prosto i na lewo! - Krzyknęła za mną Danielle.
-OKEJ. Ogarnij się, zachowuj się normalnie. Przecież on wcale nie jest taki przystojny... No dobra kogo ja oszukuje on jest taki przystojny. - Powiedziałam sama do siebie po cichu.
Puściłam wodę z kranu. Lekko opryskałam twarz, aby się odświeżyć i wyszłam kierując się do salonu.
Usłyszałam fragment rozmowy Danielle z chłopakami.
-Na prawdę? - Zapytał z nie dowierzaniem blondyn.
-Tak, więc nie macie się o co martwić.
W tym momencie weszłam do pomieszczenia. Niall wstał z kanapy i podszedł do mnie.
-Hey, jestem Niall. Miło mi cię poznać. - Powiedział i uśmiechnął się zabójczo.
- Cześć. Jestem Anna. Mi również miło cię poznać. - Od powiedziałam i uśmiechnęłam się jak najlepiej tylko potrafiłam.
- No to może zaczynajmy ognisko? - Zaprponował Harry.
Wszyscy udaliśmy się na ogród. Rozpaliliśmy ognisko. Niall usiadł na przeciw mnie. Atmosfera była cudowna. Lou cały czas rozśmieszał nas jakimiś żartami. Nie mam pojęcia skąd on je wszystkie bierze.
Opowiedziałam chłopcom co mnie sprowadza do Londynu, jak poznałyśmy się z Danielle i tym podobne. Podczas ogniska czas zleciał w mgnieniu oka. Nawet się nie obejżeliśmy, a była już północ.
-O ja cię, muszę jechać ciocia będzie się denerwować. - Powiedziałam ze smutkiem w głosie.
-Słuchaj, a może zostaniesz na noc mamy jeszcze jeden wolny pokój. - Powiedział Niall.
-Nie no jak, na pewno będę wam przeszkadzać. Nie chcę sie narzucać.
-Narzucać, nie przesadzasz? Zostajesz i koniec. Prawda chłopcy? - Za protestował Harry.
-Tak! - Od powiedziali wszyscy jednocześnie.
-Na pisz SMS do kuzynki, że zostajesz u nas i po sprawie. - Dodał Zayn.
-No dobra. - Zgodziłam się.
Na pisałam do Mary. " Cześć rybka, ciocia z wujem są w domu?"
Po chwili dostałam odpowiedź. " Hey, nie zostali do późna w pracy i stwierdzili, że nie warto wracać. Przenocują w hotelu. Jack znowu na imprezie i też wątpię w to, żeby wrócił dzisiaj do domu. A ty gdzie jesteś? O której wracasz?"
Odpisałam jej. "No właśnie ja w tej sprawie. Jestem u znajomych i za proponowali mi, abym dzisiaj u nich zanocowała. Mogeeeee??????? ;) "
"No dobra. Niech stracę. Mam nadzieję, że mnie kiedyś poznasz z nimi " Dobranoc :) Do jutra. Chociaż nie wydaję mi się, żebyś dzisiaj poszła wcześnie spać. hahha."
Uśmiechnęłam się sama do siebie czytając wiadomość. Odpisałam jej:
"Dzięki, też mi się tak wydaję ;) Dobranoc."
-Chłpocy zostaje. - Powiedziałam radośnie.
-No to fajnie. Szykuję się długi wieczór. - Za powiedział Lou.
-Niall, a może pójdziesz po gitarę i trochę pobrzdąkasz. - Za proponował Harry.
- Jasne. - Rzekł i wyszedł.
Po chwili blondyn wrócił z gitarą w ręku. Liam coś szepnął mu na ucho. Po chwili chłopak zaczął grać na instrumencie. Zaczał śpiewać Liam.
-I'm broken do you hear me,
I'm blinded but you are everything I see. - Wow, pomyślałam, chłopak ma talent.
Podczas gdy śpiewał cały czas patrzał na Danielle. Dziewczyna tylko skromnie się uśmiechała. Później odezwał się Harry. On także śpiewał nieziemsko. Po nim rozpoczął śpiew Niall.
-If Im louder would you see me.
Would you lay down.
In my arms and rescue me.
Coz we are, the same.
You save me.
But when you leave It's gone again.
Albo ja mam jakieś urojenia albo Niall podczas zwrotki przez cały czas patrzał się w moją stronę ze delikatnym uśmiechem. Nie, przecież to nie możliwe. Kolejne części piosenki śpiewał Lou, Zayn, a później jeszcze raz Liam. Głos każdego z nich osobno był niesamowity, ale gdy te wszystkie pięć pereł łączyło się razem... to było nieziemskie. Chłopcy skończyli już śpiewać i czekali na jakąś reakcję z mojej strony. Ja tylko otworzyłam usta i nie wiedziałam co powiedzieć.
-Wow. - Wydukałam tylko.
-Dzięki. - Powiedział Harry z uśmiechem na twarzy.
Gdy już się ogarnęłam, wpadłam na wspaniały pomysł.
-Słuchajcie, wpadłam na genialny pomysł. -Powiedziałam do chłopaków.
-No to mów. - Zachęcił mnie Lou.
- Wszyscy świetnie śpiewacie, a razem brzmicie jeszcze lepiej. Jesteście przyjaciółmi, urody wam odmówić nie można. Zastanawialiście się kiedyś, żeby założyć jakiś zespół czy coś w tym stylu?
Wszyscy spojrzeli na siebie i się tajemniczo uśmiechnęli. Harry tylko coś tam od brzdąknął i od razu zmienił temat. Wszyscy powoli robili się senni. Postanowiliśmy już iść położyć się spać. Danielle pokazała mi mój pokój. Znajdował się on zaraz obok sypialni Nialla. Danielle spała razem w pokoju razem ze swoim chłopakiem. A sypialnie Harrego i Louisa leżały w innej części domu. Weszłam do mojej sypialni i usiadłam na wielkie łóżko. Chciałam przebrać się w koszulę nocną, ale uświadomiłam sobie, że w pomieszczeniu nie ma żadnych ubrań. Postanowiłam iść do Nialla i poprosić go o pożyczenie jakiejś większej koszulki. Wyszłam na korytarz. Zapukałam do drzwi sypialni chłopaka i automatycznie weszłam. Gdy otworzyłam drzwi stanęłam jak wryta. Zobaczyłam Nialla bez koszulki. Wydukałam tylko O Jezu, przepraszam. Opuściłam pokój i zamknęłam za sobą drzwi.
-Nic się nie stało. Wejdź. - Usłyszałam zza drzwi.
Tak też zrobiłam. Weszłam do środka, chłopak nadal stał bez koszulki.
-Więc co cię do mnie sprowadza?
-Chciałam się przebrać w jakąś koszulę nocną, ale nie mam żadnej. Mógłbyś mi coś porzyczyć?
-Jasne. - Powiedział i wyjął z szafy jakąś luźną koszulkę.
-Dzięki. Świetnie śpiewasz.- Już chciałam wychodzić, ale postanowiłam go o coś zapytać.
-Niall ?- Powiedziałam otwierając drzwi.
-Tak?
- Masz dziew..... - Chciałam się zapytać, ale powstrzymałam się w ostatniej chwili.
Chciałam już wychodzić. Ale chłopak zawołał za mną.
-Poczekaj.
Odwróciłam się.
-Nie mam dziewczyny. Fajnie, że pytasz. - Powiedział słodkim głosem.
-Acha. - Powiedziałam szczęśliwa i udałam się do mojej sypialni.
**********************************************************************************
Witam kochani, rozdział III. Chciałam wam wszystkim serdecznie podziękować za wejścia na stronę. Jest mi bardzo miło, gdy widzę, że ktoś tu zagląda. Tylko proszę, jeśli teraz to czytacie zostawcie po sobie jakiś ślad. Jeszcze nikt nie dodał żadnego komentarza. Bądź pierwszy.
-Cześć. Jestem Liam, chłopak Danielle. Miło mi cię poznać. - Przedstawił się z uśmiechem na twarzy.
-Hey. Ja jestem Anna, koleżanka Danielle. Mi również miło cię poznać. Danielle wiele o tobie opowiadała. - Od powiedziałam.
-Mam nadzieję, że za bardzo cię nie przestraszyła. - Powiedział chłopak i szczerze się zaśmiał.
Od powiedziałam tym samym.
-Nie. Mówiła o tobie same dobre rzeczy. - Od powiedziałam.
-Oby miała rację. - Rzekł w stronę Danielle.
-Oczywiście. - Od rzekła i pocałowała chłopaka w policzek.
-No dobrze. - Kontynuowała. - Może nas zaprosisz do środka?
-Jasne. Wchodźcie.
Liam przepuścił nas w drzwiach. Po chwili znaleźliśmy się w salonie.
-Gdzie chłopcy? - Zapytała Danielle chłopaka.
Długo nie musiała czekać na odpowiedź. Po chwili usłyszała wołanie z góry.
-Danielle!?! Chłopaki chodźcie Danielle już przyszła !!! - Krzyknął jakiś, męski głos.
W mgnieniu oka po schodach zbiegało troje chłopaków. No nie można powiedzieć, że nie są przystojni.
Pierwszy z nich wyglądał bardzo uroczo z burzą loczków na głowie. Drugi ubrał się w czerwone rurki, których nogawki podwinął do połowy łydek oraz białą bluzkę w granatowe, poziome paski. Kolejny za to poprawiał już idealnie ułożone ciemne włosy. Stanęłam na uboczu nie chcąc rzucać się w oczy. Chłopcy od razu rzucili się na Danielle i przywitali się z nią serdecznie. Gdy już zakończyli powitanie spojrzeli w moją stronę, a potem pytającym wzrokiem na Danielle. Zrozumiała o co chodzi.
-Chłopcy przedstawiam wam moją dobrą koleżankę Annę. - Powiedziała dziewczyna.
-Hey. -Dodałam tylko lekko nie ośmielona.
Od razu wszyscy podbiegli w moją stronę.
-Cześć jestem Harry. Miło mi cię poznać. - Przedstawił się pierwszy i podał mi rękę, którą uściskałam.
-Hey, a ja jestem Zayn. - Powtórzył ruch poprzednika.
-Cześć. Ja nazywam się Louis. Louis Tomlinson. Ale dla przyjaciół Lou. - Przedstawił się chłopak i mocno mnie przytulił.
Trochę mnie to zdziwiło. Przecież widziałam go pierwszy raz w życiu.
-No to co na dzisiaj zaplanowaliście? - Zapytała Danielle.
-Ognisko!!! - Krzyknęli wszyscy chłopcy równocześnie.
-Czekajcie. O ile mnie wzrok nie myli jest was czworo, a Danielle wspominała mi, że mieszkacie w piątkę. - Stwierdziłam.
-Właśnie gdzie Niall? - Dodała dziewczyna.
-Udał się do sklepu po jedzenie, bo według niego na pewno nie starczy. - Od powiedział lokowaty.
-Można było się tego spodziewać. - Zaśmiała się Danielle.
-Dlaczego? - Zapytałam nie wiedząc o co chodzi.
- Jak go poznasz to zobaczysz jakie on ilości jedzenia pochłania. - Wytłumaczył mi Louis.
Po rozmawialiśmy jeszcze chwilę. Później wzięliśmy się do przygotowywania ogniska. Przyznam, że trochę się denerwowałam tą wizytą, ale chłopcy są świetni. Tylko zastanawiałam się jeszcze jaki jest ten cały Niall. Gdy już wszystko było gotowe usiedliśmy zadowoleni z wykonanej pracy.
-Chłopcy, gdzie jest Niall tyle czasu? Martwię się o niego. - Powiedziała zatroskana dziewczyna.
-No właśnie zadzwonię do niego.- Za proponował Liam.
Gdy wyciągał telefon z kieszeni usłyszeliśmy trzask otwieranych drzwi.
-Sorry, korki były, a po drodze dopadło mnie pare.... - Zaczął, ale nie dokończył chłopak mówiąc z swoim pięknym, irlandzkim akcentem. W tedy weszedł do salonu, w którym siedzieliśmy. Wyglądał niesamowicie. Ubrał się w długie spodnie koloru ciemnego brązu. Do tego założył błękitny sweterek, którego rękawy podwinął do łokci. Niebieskie oczy i te blond włosy... nieziemskie. Spojrzał na mnie jakby czekał na jakąś oczywistą reakcję z mojej strony.
- Przepraszam, muszę iść do toalety. - Powiedziałam i szybko wyszłam w kierunku łazienki.
- Prosto i na lewo! - Krzyknęła za mną Danielle.
-OKEJ. Ogarnij się, zachowuj się normalnie. Przecież on wcale nie jest taki przystojny... No dobra kogo ja oszukuje on jest taki przystojny. - Powiedziałam sama do siebie po cichu.
Puściłam wodę z kranu. Lekko opryskałam twarz, aby się odświeżyć i wyszłam kierując się do salonu.
Usłyszałam fragment rozmowy Danielle z chłopakami.
-Na prawdę? - Zapytał z nie dowierzaniem blondyn.
-Tak, więc nie macie się o co martwić.
W tym momencie weszłam do pomieszczenia. Niall wstał z kanapy i podszedł do mnie.
-Hey, jestem Niall. Miło mi cię poznać. - Powiedział i uśmiechnął się zabójczo.
- Cześć. Jestem Anna. Mi również miło cię poznać. - Od powiedziałam i uśmiechnęłam się jak najlepiej tylko potrafiłam.
- No to może zaczynajmy ognisko? - Zaprponował Harry.
Wszyscy udaliśmy się na ogród. Rozpaliliśmy ognisko. Niall usiadł na przeciw mnie. Atmosfera była cudowna. Lou cały czas rozśmieszał nas jakimiś żartami. Nie mam pojęcia skąd on je wszystkie bierze.
Opowiedziałam chłopcom co mnie sprowadza do Londynu, jak poznałyśmy się z Danielle i tym podobne. Podczas ogniska czas zleciał w mgnieniu oka. Nawet się nie obejżeliśmy, a była już północ.
-O ja cię, muszę jechać ciocia będzie się denerwować. - Powiedziałam ze smutkiem w głosie.
-Słuchaj, a może zostaniesz na noc mamy jeszcze jeden wolny pokój. - Powiedział Niall.
-Nie no jak, na pewno będę wam przeszkadzać. Nie chcę sie narzucać.
-Narzucać, nie przesadzasz? Zostajesz i koniec. Prawda chłopcy? - Za protestował Harry.
-Tak! - Od powiedziali wszyscy jednocześnie.
-Na pisz SMS do kuzynki, że zostajesz u nas i po sprawie. - Dodał Zayn.
-No dobra. - Zgodziłam się.
Na pisałam do Mary. " Cześć rybka, ciocia z wujem są w domu?"
Po chwili dostałam odpowiedź. " Hey, nie zostali do późna w pracy i stwierdzili, że nie warto wracać. Przenocują w hotelu. Jack znowu na imprezie i też wątpię w to, żeby wrócił dzisiaj do domu. A ty gdzie jesteś? O której wracasz?"
Odpisałam jej. "No właśnie ja w tej sprawie. Jestem u znajomych i za proponowali mi, abym dzisiaj u nich zanocowała. Mogeeeee??????? ;) "
"No dobra. Niech stracę. Mam nadzieję, że mnie kiedyś poznasz z nimi " Dobranoc :) Do jutra. Chociaż nie wydaję mi się, żebyś dzisiaj poszła wcześnie spać. hahha."
Uśmiechnęłam się sama do siebie czytając wiadomość. Odpisałam jej:
"Dzięki, też mi się tak wydaję ;) Dobranoc."
-Chłpocy zostaje. - Powiedziałam radośnie.
-No to fajnie. Szykuję się długi wieczór. - Za powiedział Lou.
-Niall, a może pójdziesz po gitarę i trochę pobrzdąkasz. - Za proponował Harry.
- Jasne. - Rzekł i wyszedł.
Po chwili blondyn wrócił z gitarą w ręku. Liam coś szepnął mu na ucho. Po chwili chłopak zaczął grać na instrumencie. Zaczał śpiewać Liam.
-I'm broken do you hear me,
I'm blinded but you are everything I see. - Wow, pomyślałam, chłopak ma talent.
Podczas gdy śpiewał cały czas patrzał na Danielle. Dziewczyna tylko skromnie się uśmiechała. Później odezwał się Harry. On także śpiewał nieziemsko. Po nim rozpoczął śpiew Niall.
-If Im louder would you see me.
Would you lay down.
In my arms and rescue me.
Coz we are, the same.
You save me.
But when you leave It's gone again.
Albo ja mam jakieś urojenia albo Niall podczas zwrotki przez cały czas patrzał się w moją stronę ze delikatnym uśmiechem. Nie, przecież to nie możliwe. Kolejne części piosenki śpiewał Lou, Zayn, a później jeszcze raz Liam. Głos każdego z nich osobno był niesamowity, ale gdy te wszystkie pięć pereł łączyło się razem... to było nieziemskie. Chłopcy skończyli już śpiewać i czekali na jakąś reakcję z mojej strony. Ja tylko otworzyłam usta i nie wiedziałam co powiedzieć.
-Wow. - Wydukałam tylko.
-Dzięki. - Powiedział Harry z uśmiechem na twarzy.
Gdy już się ogarnęłam, wpadłam na wspaniały pomysł.
-Słuchajcie, wpadłam na genialny pomysł. -Powiedziałam do chłopaków.
-No to mów. - Zachęcił mnie Lou.
- Wszyscy świetnie śpiewacie, a razem brzmicie jeszcze lepiej. Jesteście przyjaciółmi, urody wam odmówić nie można. Zastanawialiście się kiedyś, żeby założyć jakiś zespół czy coś w tym stylu?
Wszyscy spojrzeli na siebie i się tajemniczo uśmiechnęli. Harry tylko coś tam od brzdąknął i od razu zmienił temat. Wszyscy powoli robili się senni. Postanowiliśmy już iść położyć się spać. Danielle pokazała mi mój pokój. Znajdował się on zaraz obok sypialni Nialla. Danielle spała razem w pokoju razem ze swoim chłopakiem. A sypialnie Harrego i Louisa leżały w innej części domu. Weszłam do mojej sypialni i usiadłam na wielkie łóżko. Chciałam przebrać się w koszulę nocną, ale uświadomiłam sobie, że w pomieszczeniu nie ma żadnych ubrań. Postanowiłam iść do Nialla i poprosić go o pożyczenie jakiejś większej koszulki. Wyszłam na korytarz. Zapukałam do drzwi sypialni chłopaka i automatycznie weszłam. Gdy otworzyłam drzwi stanęłam jak wryta. Zobaczyłam Nialla bez koszulki. Wydukałam tylko O Jezu, przepraszam. Opuściłam pokój i zamknęłam za sobą drzwi.
-Nic się nie stało. Wejdź. - Usłyszałam zza drzwi.
Tak też zrobiłam. Weszłam do środka, chłopak nadal stał bez koszulki.
-Więc co cię do mnie sprowadza?
-Chciałam się przebrać w jakąś koszulę nocną, ale nie mam żadnej. Mógłbyś mi coś porzyczyć?
-Jasne. - Powiedział i wyjął z szafy jakąś luźną koszulkę.
-Dzięki. Świetnie śpiewasz.- Już chciałam wychodzić, ale postanowiłam go o coś zapytać.
-Niall ?- Powiedziałam otwierając drzwi.
-Tak?
- Masz dziew..... - Chciałam się zapytać, ale powstrzymałam się w ostatniej chwili.
Chciałam już wychodzić. Ale chłopak zawołał za mną.
-Poczekaj.
Odwróciłam się.
-Nie mam dziewczyny. Fajnie, że pytasz. - Powiedział słodkim głosem.
-Acha. - Powiedziałam szczęśliwa i udałam się do mojej sypialni.
**********************************************************************************
Witam kochani, rozdział III. Chciałam wam wszystkim serdecznie podziękować za wejścia na stronę. Jest mi bardzo miło, gdy widzę, że ktoś tu zagląda. Tylko proszę, jeśli teraz to czytacie zostawcie po sobie jakiś ślad. Jeszcze nikt nie dodał żadnego komentarza. Bądź pierwszy.
wtorek, 8 maja 2012
Rozdział II
Obudziłam się rano o godzinie dziewiątej. Zaspana jeszcze poszłam do łazienki, wzięłam prysznic i umyłam włosy. Owinęłam się ręcznikiem i poszłam wybrać sobie ubrania na dzisiaj. Ubrałam się w to.
Dokładnie wysuszyła i rozczesałam włosy. Same naturalnie lekko mi się pofalowały. Już chciałam iść obudzić Mary, gdy nagle przypomniałam sobie, że miałam zadzwonić do mamy. Usiadłam na łóżku, wzięłam telefon do ręki i wybrałam numer do mamy.
Po dwóch sygnałach odebrała.
-Cześć kochanie, martwiłam się o ciebie. Twojego SMS przeczytałam dopiero nad ranem. - Przywitała mnie mama.
-Cześć mamuś, przepraszam jeszcze raz.
-No dobrze, nic się nie stało. Lepiej opowiadaj jak Londyn. Wszystko już zwiedziłaś? Pozdrowiłaś wujostwo od nas? Co tam u cioci? A Mary rozpoznałaś ją na lotnisku? - Mama wypowiadała miliony pytań na sekundę.
-Mamo. Poczekaj. Nie wszystko na raz. Nic jeszcze nie widziałam. Od razu z lotniska pojechałyśmy do domu. Z ciocią jeszcze się nie widziałam, ponieważ z wujem wyjechali na spotkanie służbowe. Ale nie martw się już dzisiaj przyjeżdżają. O zapomniałabym w samolocie poznałam miłą dziewczynę. Ma na imię Danielle i mieszka w Londynie. - Opowiedziałam.
-Kochanie, a co ja ci mówiłam, nie rozmawiaj z nikim obcym.
-Mamo czy, aby troszeczkę nie przesadzasz? - Powiedziałam z ironią w głosie.
-Uważam, że wcale nie. - Od powiedziała ze śmiechem.
-No dobrze ja kończę. Buziaki.
- Pa skarbie.
Pożegnała się mama i rozłączyła się. Komórkę schowałam do kieszeni spodni i zeszłam na dół. Z góry poczułam niesamowity zapach naleśników.
- Czuję naleśniki! - Krzyknęłam.
Wchodząc do kuchni doznałam małego szoku.
-Ciocia?
Zobaczyłam piękną, długowłosą kobietę.
-Tak kochanie to ja. - Od powiedziała ciocia.
- O kurczę, jak ty urosłaś. Normalnie młoda, cudna kobieta.
-Ja? Ciociu spójrz na siebie, wyglądasz jak bogini. Acha i jeszcze do póki pamiętam masz serdeczne pozdrowienia od rodziców.
-Och dziękuję bardzo. Później zadzwonię do twojej mamy.
- A gdzie Jack?
- W łazience, bierze prysznic. A teraz siadaj i jedz śniadanie.
Po chwili do kuchni przyszła Mary. Wzięła swoją porcję naleśników i usiadła obok mnie przy stole. Po pięciu minutach do kuchni wszedł Jack. Chciałam się z nim przywitać, ale mnie uprzedził.
- Mary, nie wiedziałem, że masz tak ładną koleżankę. - Mówiąc to uśmiechnął się zalotnie w moją stronę.
Zatkało mnie. Nie wiedziałam co powiedzieć. Nagle Mary wybuchnęła głośnym śmiechem.
Jack spojrzał na nią nie wiedząc o co jej chodzi?
- Co ? - Zapytał siostry.
-Nie poznałeś jej? - Wydukała przez śmiech.
-Kogo? - Nadal nie wiedział o co chodzi.
-Anny, głuptasie. -Wytłumaczyła Mary.
-Anna to ty ?!? - Nie dowierzał chłopak.
-Yhm mm - Od powiedziałam tylko.
-Ale...ale to nie możliwe przed chwilą miałaś metr trzydzieści, długie, blond włosy, a przede wszystkim siedem lat.
-Ty też się zmieniłeś. - Powiedziałam lekko zmieszana.
Mary nie mogła cały czas powstrzymać się od śmiechu.
-Własnej kuzynki nie poznać, wiesz co? - Śmiała się dziewczyna.
-Oj już dobrze. Jedz śniadanie. - Rozkazał Jack.
-Okej. Jak chcesz.
Całe śniadanie szybko minęło. Porozmawialiśmy jeszcze trochę wspominając stare czasy. Później Jack oznajmił, że wychodzi z znajomymi i nie wiem, o której wróci. Ciocia z wujem pojechali do pracy. Gdy planowałyśmy nasze zajęcia nie spodziewanie do Mary zadzwonił telefon. Kiedy skończyła rozmowę oznajmiła mi, że dzwoniła jej najlepsza pzyjaciółka i , że coś musiało się stać, ponieważ prosiła ją przez łzy, aby przyszła. Przeprosiła mnie, zostawiła klucze od domu i wybiegła w stronę samochodu.
-Fajnie - Pomyślałam. Włączyłam telewizor i myślałam co tu robić, gdy nagle przypomniałam sobie o dziewczynie z samolotu. Postanowiłam do niej zadzwonić.
-Hey, Danielle to ty? Nie wiem czy mnie pamiętasz to ja Anna z samolotu. Siedziałaś obok mnie.
-Tak jasne, że pamiętam. Co tam u ciebie?
-No właśnie mam pytanie masz coś na dziś zaplanowane?
-W sumie nie. Tylko jestem ze znajomymi umówiona na wieczór.
-Acha, a chciałabyś może się dzisiaj ze mną spotkać? Sama siedzę w domu, bo kuzynostwo wyszło, a ciocia z wujem są w pracy.
-Jasne to, o której?
-Za dziesięć minut? Przyjedziesz pod mój dom? Bo zbytnio nie wiem jak dojechać w jakiekolwiek miejsce. Podam ci adres.
-Okej. No to do zobaczenia.
-Pa.
Od powiedziałam i rozłączyłam się. Poszłam na górę do mojej sypialni po torebkę. Schowałam do niej telefon, portfel, klucze i inne drobiazgi. Umalowałam jeszcze usta błyszczykiem i wyszłam przed dom.
Po chwili podjechała Danielle swoim samochodem. Wysiadła z samochodu i przywitałyśmy się. Omówiłyśmy co dokładnie będziemy robić. Danielle za proponowała zwiedzanie miasta. Z wielką chęcią przystałam, na jej propozycję. Około godziny 16 zakończyłyśmy zwiedzanie Londynu. Momentami dziwnie się czułam.Wydawało mi się jakby niektóre dziewczyny nas obserwowały. Może nie nas, a bardziej Danielle. Postanowiłyśmy, że pójdziemy się jeszcze przejść po największym parku w Londynie. Dziewczyna co jakiś czas wspominała o jakimś sławnym zespole. Chyba była fanką. Nawet się nie obejrzałyśmy, a już dochodziło wpół do dziewiętnastej.
-Danielle. - Zaczęłam.
-Tak?
-A ty przypadkiem nie miałaś się spotkać z jakimiś swoimi znajomymi?
-A tak, faktycznie zapomniałam. Poczekaj się chwilę.
-Okej.
Danielle odeszła pare kroków od mnie, wybrała jakiś numer na telefonie i zadzwoniła. Po chwili rozmowy szła w moim kierunku. Usłyszałam tylko "O to się nie martw. Kocham Cię. Buziaki, do zobaczenia."
-Zmiana planów. Jedziesz ze mną. Poznasz mojego chłopaka i paru znajomych.
-Co ja? Nie ja na pewno będę przeszkadzać.
-Co ty opowiadasz. Jedziesz i już.
-No dobra. Nawet fajnie poznam więcej osób. Oprócz ciebie i mojej rodziny w Londynie nie znam nikogo.
-W takim razie to się zmieni.
Po dwóch minutach doszłyśmy do samochodu. Wsiadłyśmy i pojechałyśmy w stronę domu jej znajomych. Wytłumaczyła mi po drodze, że każdy z nich pochodzi z innego miasta, a jeden nawet z Irlandii. Gdy się poznali postanowili kupić jeden wspólny dom w Londynie. Mówiła mi, że mam się nie denerwować i, że na pewno ich polubię. Po około 12 minutach byliśmy na miejscu. Dom był niesamowity. Nie wyglądał na dom pięciorga, zwyczajnych chłopaków. Danielle zaparkowała samochód. Wysiadłyśmy i udałyśmy się do drzwi.
****************************************************************************************
Witam Kochani. Rozdział drugi. Wyskrobałam go jakoś. Zresztą sami oceńcie. Proszę o komentarza.
Paula.
Dokładnie wysuszyła i rozczesałam włosy. Same naturalnie lekko mi się pofalowały. Już chciałam iść obudzić Mary, gdy nagle przypomniałam sobie, że miałam zadzwonić do mamy. Usiadłam na łóżku, wzięłam telefon do ręki i wybrałam numer do mamy.
Po dwóch sygnałach odebrała.
-Cześć kochanie, martwiłam się o ciebie. Twojego SMS przeczytałam dopiero nad ranem. - Przywitała mnie mama.
-Cześć mamuś, przepraszam jeszcze raz.
-No dobrze, nic się nie stało. Lepiej opowiadaj jak Londyn. Wszystko już zwiedziłaś? Pozdrowiłaś wujostwo od nas? Co tam u cioci? A Mary rozpoznałaś ją na lotnisku? - Mama wypowiadała miliony pytań na sekundę.
-Mamo. Poczekaj. Nie wszystko na raz. Nic jeszcze nie widziałam. Od razu z lotniska pojechałyśmy do domu. Z ciocią jeszcze się nie widziałam, ponieważ z wujem wyjechali na spotkanie służbowe. Ale nie martw się już dzisiaj przyjeżdżają. O zapomniałabym w samolocie poznałam miłą dziewczynę. Ma na imię Danielle i mieszka w Londynie. - Opowiedziałam.
-Kochanie, a co ja ci mówiłam, nie rozmawiaj z nikim obcym.
-Mamo czy, aby troszeczkę nie przesadzasz? - Powiedziałam z ironią w głosie.
-Uważam, że wcale nie. - Od powiedziała ze śmiechem.
-No dobrze ja kończę. Buziaki.
- Pa skarbie.
Pożegnała się mama i rozłączyła się. Komórkę schowałam do kieszeni spodni i zeszłam na dół. Z góry poczułam niesamowity zapach naleśników.
- Czuję naleśniki! - Krzyknęłam.
Wchodząc do kuchni doznałam małego szoku.
-Ciocia?
Zobaczyłam piękną, długowłosą kobietę.
-Tak kochanie to ja. - Od powiedziała ciocia.
- O kurczę, jak ty urosłaś. Normalnie młoda, cudna kobieta.
-Ja? Ciociu spójrz na siebie, wyglądasz jak bogini. Acha i jeszcze do póki pamiętam masz serdeczne pozdrowienia od rodziców.
-Och dziękuję bardzo. Później zadzwonię do twojej mamy.
- A gdzie Jack?
- W łazience, bierze prysznic. A teraz siadaj i jedz śniadanie.
Po chwili do kuchni przyszła Mary. Wzięła swoją porcję naleśników i usiadła obok mnie przy stole. Po pięciu minutach do kuchni wszedł Jack. Chciałam się z nim przywitać, ale mnie uprzedził.
- Mary, nie wiedziałem, że masz tak ładną koleżankę. - Mówiąc to uśmiechnął się zalotnie w moją stronę.
Zatkało mnie. Nie wiedziałam co powiedzieć. Nagle Mary wybuchnęła głośnym śmiechem.
Jack spojrzał na nią nie wiedząc o co jej chodzi?
- Co ? - Zapytał siostry.
-Nie poznałeś jej? - Wydukała przez śmiech.
-Kogo? - Nadal nie wiedział o co chodzi.
-Anny, głuptasie. -Wytłumaczyła Mary.
-Anna to ty ?!? - Nie dowierzał chłopak.
-Yhm mm - Od powiedziałam tylko.
-Ale...ale to nie możliwe przed chwilą miałaś metr trzydzieści, długie, blond włosy, a przede wszystkim siedem lat.
-Ty też się zmieniłeś. - Powiedziałam lekko zmieszana.
Mary nie mogła cały czas powstrzymać się od śmiechu.
-Własnej kuzynki nie poznać, wiesz co? - Śmiała się dziewczyna.
-Oj już dobrze. Jedz śniadanie. - Rozkazał Jack.
-Okej. Jak chcesz.
Całe śniadanie szybko minęło. Porozmawialiśmy jeszcze trochę wspominając stare czasy. Później Jack oznajmił, że wychodzi z znajomymi i nie wiem, o której wróci. Ciocia z wujem pojechali do pracy. Gdy planowałyśmy nasze zajęcia nie spodziewanie do Mary zadzwonił telefon. Kiedy skończyła rozmowę oznajmiła mi, że dzwoniła jej najlepsza pzyjaciółka i , że coś musiało się stać, ponieważ prosiła ją przez łzy, aby przyszła. Przeprosiła mnie, zostawiła klucze od domu i wybiegła w stronę samochodu.
-Fajnie - Pomyślałam. Włączyłam telewizor i myślałam co tu robić, gdy nagle przypomniałam sobie o dziewczynie z samolotu. Postanowiłam do niej zadzwonić.
-Hey, Danielle to ty? Nie wiem czy mnie pamiętasz to ja Anna z samolotu. Siedziałaś obok mnie.
-Tak jasne, że pamiętam. Co tam u ciebie?
-No właśnie mam pytanie masz coś na dziś zaplanowane?
-W sumie nie. Tylko jestem ze znajomymi umówiona na wieczór.
-Acha, a chciałabyś może się dzisiaj ze mną spotkać? Sama siedzę w domu, bo kuzynostwo wyszło, a ciocia z wujem są w pracy.
-Jasne to, o której?
-Za dziesięć minut? Przyjedziesz pod mój dom? Bo zbytnio nie wiem jak dojechać w jakiekolwiek miejsce. Podam ci adres.
-Okej. No to do zobaczenia.
-Pa.
Od powiedziałam i rozłączyłam się. Poszłam na górę do mojej sypialni po torebkę. Schowałam do niej telefon, portfel, klucze i inne drobiazgi. Umalowałam jeszcze usta błyszczykiem i wyszłam przed dom.
Po chwili podjechała Danielle swoim samochodem. Wysiadła z samochodu i przywitałyśmy się. Omówiłyśmy co dokładnie będziemy robić. Danielle za proponowała zwiedzanie miasta. Z wielką chęcią przystałam, na jej propozycję. Około godziny 16 zakończyłyśmy zwiedzanie Londynu. Momentami dziwnie się czułam.Wydawało mi się jakby niektóre dziewczyny nas obserwowały. Może nie nas, a bardziej Danielle. Postanowiłyśmy, że pójdziemy się jeszcze przejść po największym parku w Londynie. Dziewczyna co jakiś czas wspominała o jakimś sławnym zespole. Chyba była fanką. Nawet się nie obejrzałyśmy, a już dochodziło wpół do dziewiętnastej.
-Danielle. - Zaczęłam.
-Tak?
-A ty przypadkiem nie miałaś się spotkać z jakimiś swoimi znajomymi?
-A tak, faktycznie zapomniałam. Poczekaj się chwilę.
-Okej.
Danielle odeszła pare kroków od mnie, wybrała jakiś numer na telefonie i zadzwoniła. Po chwili rozmowy szła w moim kierunku. Usłyszałam tylko "O to się nie martw. Kocham Cię. Buziaki, do zobaczenia."
-Zmiana planów. Jedziesz ze mną. Poznasz mojego chłopaka i paru znajomych.
-Co ja? Nie ja na pewno będę przeszkadzać.
-Co ty opowiadasz. Jedziesz i już.
-No dobra. Nawet fajnie poznam więcej osób. Oprócz ciebie i mojej rodziny w Londynie nie znam nikogo.
-W takim razie to się zmieni.
Po dwóch minutach doszłyśmy do samochodu. Wsiadłyśmy i pojechałyśmy w stronę domu jej znajomych. Wytłumaczyła mi po drodze, że każdy z nich pochodzi z innego miasta, a jeden nawet z Irlandii. Gdy się poznali postanowili kupić jeden wspólny dom w Londynie. Mówiła mi, że mam się nie denerwować i, że na pewno ich polubię. Po około 12 minutach byliśmy na miejscu. Dom był niesamowity. Nie wyglądał na dom pięciorga, zwyczajnych chłopaków. Danielle zaparkowała samochód. Wysiadłyśmy i udałyśmy się do drzwi.
****************************************************************************************
Witam Kochani. Rozdział drugi. Wyskrobałam go jakoś. Zresztą sami oceńcie. Proszę o komentarza.
Paula.
Rozdział I
Odprawa trochę się przedłużyła, więc musiałam szybko biec na samolot. Gdy weszłam na pokład podałam bilet stewardessie, a ona wskazała mi moje miejsce. Po chwili usiadłam na swoim siedzeniu. Otworzyłam torebkę w poszukiwaniu telefonu, aby go wyłączyć, gdy nagle zobaczyłam młodą dziewczynę piegnącą po pokładzie. Ledwo co zdąrzyła, ponieważ pilot wydał rozkaz o zamknięciu wszystkich wejść. Po chwili dziewczyna usiadła na fotelu obok mnie. Spojrzałam na nią. Miała piękną twarz, duże, ciemne oczy, nieskazitelną skórę, wydatne usta oraz burzę ciemnych loków na głowie. Chwilę później ona także na mnie spojrzała. Przywitała się i uśmiechnęła. Odpowiedziałam tym samym.
-Hey, jestem Danielle. A ty? - Zapytała dziewczyna po angielsku.
-Hey, mam na imię Anna. Skąd jesteś? Bo dmyślam się, że nie jesteś Polką. - Odrzekłam.
-Tak to prawda. - Powiedziała ze śmiechem.
-Jestem z Anglii, a konkretnie z Londynu. - Kontynułowała.
-Acha. Ja też lecę do Londynu, w odwiedziny do kuzynki. A co robiłaś w Polsce, jeśli mogę wiedzieć. - Zapytałam.
-Jasne, że możesz. Właściwie to wracam z Niemiec. Chciałam jak najszybciej wrócić do Anglii, a samolot do Londynu miałam dopiero jutro wieczorem. Na lotnisku powiedzieli mi, że mogę lecieć najpierw do Polski, a z tąd do Londynu. Więc tak też zrobiłam. - Wytłumaczyła mi Danielle.
-A ty na jak długo lecisz do kuzynki? - Zapytała dziewczyna.
-Na miesiąc, chyba, że mnie wcześniej wyrzuci. - Zaśmiałam się.
Danielle odpowiedziała tym samym.
-Wiesz co, mam pomysł może spotkamy się jakoś w Londynie. Oczywiście jeśli masz ochotę.
-Jasne, z miła chęcią.
Tak nam jakoś szybko na wspólnej rozmowie minął lot. Gdy wysiadłyśmy wymieniłyśmy się jeszcze numerami telefonu. Pożegnałyśmy się. Nagle przypomniałam sobie, że przeciesz miała mnie odebrać Mary. A co jak jej nie poznam przeciesz nie widziałam jej parę lat. Szłam z torbą, gdy nagle zobaczyłam dziewczynę z wielką, tekturową kartką na której było napisane " Anna <3". Nagle ona też mnie zobaczyła. Wyglądała nieziemsko. Piękne, długie, brązowe włosy, duże, mocno podkreślone makijażem, zielone oczy oraz pięknę, wydatne, czerwone usta. Ubrała się w krótką, w czarną, skórzaną spódnicę , którą podciągnęła lekko nad biodra co tylko podkreśliło jej zgrabne, długie nogi. Założyła również do tego kremową, koronkową bluzeczkę z trzy czwartrym rękawem. Do tego jasne buty na wysokich, czrnych obcasach. Jako dodatki założyła duży, złoty pierścionek z czrnym oczkiem oraz długi, złoty łańcuszek z zegarkiem na końcu. Włosy rozpuściła i lekko pofalowała.Spojrzałam na nią nie do końca pewna czy to Mary.
-Mary? - Zapytałam w końcu.
-Anna? To ty? - Ona chyba też nie dowierzała.
-Tak. Ja cię, wow świetnie wyglądasz.
-Ja? Chyba mówisz o sobie. Normalnie jak modelka z wybiegu.
-Nie przesadzaj. Chodź, niech cię uściskam.
Wpadłyśmy sobie w ramiona. Mary chwilę później oznajmiła, że zamówiła już taksówkę. Po nie całych piętnastu minutach byłyśmy już po jej domem. Dziewczyna zapłaciła kierowcy i udałyśmy się w kierunku domu. Dom był ogromny. Miał trzy piętra. Na pierwszym znajdował się piękny salon. Ściany pomalowano na kremowo. Ciemne, dębowe meble mocno kontrastowały z kolorem ścian. Nad wypoczynkiem wisiał piękny, stary obraz w złotej, eleganckiej ramie. Oprócz salonu na pierwszym piętrze znajdowała się także kuchnia urządzona w podobnym stylu, łazienka, pralnia oraz pokój gościnny. Na drugim piętrze znajdowały się sypialnie. Za to trzecie z pięter przeznaczono rozrywce. W jednym z pomieszczeń znajdowała się siłownia. W drugim bar, jeszcze w innym sala do gry w bilarda. Oraz co mnie troszkę zdziwiło sala karaoke. Mary oprowadziła mnie po domu. Pokazała mi mój pokój. Znajdował się od razu obok jej sypialni. Mój pokój był przepiękny. Ściany pomalowano na pudrowy róż. Meble wykonano z drewna dębowego. W sypialni miałam do dyspozycji własną łazienkę oraz ogromną garderobę. Podczas oprowadzania zapytałam się Mary gdzie są jej rodzice i brat. Od powiedziała mi, że rodzice wracają jutro z wyjazdu służbowego, a Jack jest na imprezie i nocuje u kolegi. Później rozmawiałyśmy jeszcze przez długi czas. Tematów do rozmowy nam nie brakło. W końcu nie widziałyśmy się pare, dobrych lat. W pewnej chwili spojrzałam na zegarek i ze zdziwieniem stwierdziłam, że jest już prawie druga w nocy. Pożegnałam się z kuzynką i udałam się w stronę łazienki. Wzięłam szybki pysznic i poszłam się położyć.
-Nareszcie. - Pomyślałam.
Już powoli zasypiałam, gdy nagle wstałam jak oparzona.
-MAMA! Zapomniałam do niej zadzwonić. - Pomyślałam z przerażeniem.
Chwyciłam telefon, spojrzałam na godzinę wskazywała trzecią w nocy. Napisałam SMS "Mamuś, przepraszam. Zapomniałam zadzwonić. Zagadałam się z Mary. Od razu uprzedzam, nie denerwuj się nic się nie stało. Żyję. Obiecuję, że jutro rano zadzwonię. Kocham Cię i jeszcze raz przepraszam. Anna."
Po chwili zasnęłam.
****************************************************************************************
Witam wszystkich. I o to oczekiwany rozdział pierwszy! Mi osobiście średnio się podoba.
Jak myślicie w jaki sposób Anna pozna chłopców? Co się wydarzy? Proszę o komentarze.
Paula.
-Hey, jestem Danielle. A ty? - Zapytała dziewczyna po angielsku.
-Hey, mam na imię Anna. Skąd jesteś? Bo dmyślam się, że nie jesteś Polką. - Odrzekłam.
-Tak to prawda. - Powiedziała ze śmiechem.
-Jestem z Anglii, a konkretnie z Londynu. - Kontynułowała.
-Acha. Ja też lecę do Londynu, w odwiedziny do kuzynki. A co robiłaś w Polsce, jeśli mogę wiedzieć. - Zapytałam.
-Jasne, że możesz. Właściwie to wracam z Niemiec. Chciałam jak najszybciej wrócić do Anglii, a samolot do Londynu miałam dopiero jutro wieczorem. Na lotnisku powiedzieli mi, że mogę lecieć najpierw do Polski, a z tąd do Londynu. Więc tak też zrobiłam. - Wytłumaczyła mi Danielle.
-A ty na jak długo lecisz do kuzynki? - Zapytała dziewczyna.
-Na miesiąc, chyba, że mnie wcześniej wyrzuci. - Zaśmiałam się.
Danielle odpowiedziała tym samym.
-Wiesz co, mam pomysł może spotkamy się jakoś w Londynie. Oczywiście jeśli masz ochotę.
-Jasne, z miła chęcią.
Tak nam jakoś szybko na wspólnej rozmowie minął lot. Gdy wysiadłyśmy wymieniłyśmy się jeszcze numerami telefonu. Pożegnałyśmy się. Nagle przypomniałam sobie, że przeciesz miała mnie odebrać Mary. A co jak jej nie poznam przeciesz nie widziałam jej parę lat. Szłam z torbą, gdy nagle zobaczyłam dziewczynę z wielką, tekturową kartką na której było napisane " Anna <3". Nagle ona też mnie zobaczyła. Wyglądała nieziemsko. Piękne, długie, brązowe włosy, duże, mocno podkreślone makijażem, zielone oczy oraz pięknę, wydatne, czerwone usta. Ubrała się w krótką, w czarną, skórzaną spódnicę , którą podciągnęła lekko nad biodra co tylko podkreśliło jej zgrabne, długie nogi. Założyła również do tego kremową, koronkową bluzeczkę z trzy czwartrym rękawem. Do tego jasne buty na wysokich, czrnych obcasach. Jako dodatki założyła duży, złoty pierścionek z czrnym oczkiem oraz długi, złoty łańcuszek z zegarkiem na końcu. Włosy rozpuściła i lekko pofalowała.Spojrzałam na nią nie do końca pewna czy to Mary.
-Mary? - Zapytałam w końcu.
-Anna? To ty? - Ona chyba też nie dowierzała.
-Tak. Ja cię, wow świetnie wyglądasz.
-Ja? Chyba mówisz o sobie. Normalnie jak modelka z wybiegu.
-Nie przesadzaj. Chodź, niech cię uściskam.
Wpadłyśmy sobie w ramiona. Mary chwilę później oznajmiła, że zamówiła już taksówkę. Po nie całych piętnastu minutach byłyśmy już po jej domem. Dziewczyna zapłaciła kierowcy i udałyśmy się w kierunku domu. Dom był ogromny. Miał trzy piętra. Na pierwszym znajdował się piękny salon. Ściany pomalowano na kremowo. Ciemne, dębowe meble mocno kontrastowały z kolorem ścian. Nad wypoczynkiem wisiał piękny, stary obraz w złotej, eleganckiej ramie. Oprócz salonu na pierwszym piętrze znajdowała się także kuchnia urządzona w podobnym stylu, łazienka, pralnia oraz pokój gościnny. Na drugim piętrze znajdowały się sypialnie. Za to trzecie z pięter przeznaczono rozrywce. W jednym z pomieszczeń znajdowała się siłownia. W drugim bar, jeszcze w innym sala do gry w bilarda. Oraz co mnie troszkę zdziwiło sala karaoke. Mary oprowadziła mnie po domu. Pokazała mi mój pokój. Znajdował się od razu obok jej sypialni. Mój pokój był przepiękny. Ściany pomalowano na pudrowy róż. Meble wykonano z drewna dębowego. W sypialni miałam do dyspozycji własną łazienkę oraz ogromną garderobę. Podczas oprowadzania zapytałam się Mary gdzie są jej rodzice i brat. Od powiedziała mi, że rodzice wracają jutro z wyjazdu służbowego, a Jack jest na imprezie i nocuje u kolegi. Później rozmawiałyśmy jeszcze przez długi czas. Tematów do rozmowy nam nie brakło. W końcu nie widziałyśmy się pare, dobrych lat. W pewnej chwili spojrzałam na zegarek i ze zdziwieniem stwierdziłam, że jest już prawie druga w nocy. Pożegnałam się z kuzynką i udałam się w stronę łazienki. Wzięłam szybki pysznic i poszłam się położyć.
-Nareszcie. - Pomyślałam.
Już powoli zasypiałam, gdy nagle wstałam jak oparzona.
-MAMA! Zapomniałam do niej zadzwonić. - Pomyślałam z przerażeniem.
Chwyciłam telefon, spojrzałam na godzinę wskazywała trzecią w nocy. Napisałam SMS "Mamuś, przepraszam. Zapomniałam zadzwonić. Zagadałam się z Mary. Od razu uprzedzam, nie denerwuj się nic się nie stało. Żyję. Obiecuję, że jutro rano zadzwonię. Kocham Cię i jeszcze raz przepraszam. Anna."
Po chwili zasnęłam.
****************************************************************************************
Witam wszystkich. I o to oczekiwany rozdział pierwszy! Mi osobiście średnio się podoba.
Jak myślicie w jaki sposób Anna pozna chłopców? Co się wydarzy? Proszę o komentarze.
Paula.
Prolog
Nareszcie. Nie mogłam się doczekać tego dnia. W końcu rodzice pozwolili mi jechać w odwiedziny do mojej kuzynki. Mary mieszka w Londynie już od dziesięciu lat. Przeprowadziła się tam razem z rodzicami i bratem, gdy miała osiem lat. Mary jest odemnie o rok starsza. Już od dłuższego czasu próbowałam namówić rodziców na wizytę u niej, aż w końcu mi się udało.
-Ania, schodź na dół, bo się spóźnisz na samolot. - Usłyszałam wołanie taty.
-Już idę! - Krzyknęłam w odpowiedzi.
Jeszcze raz spojrzałam na mój pokój. Uśmiechnęłam się sama do siebie i wyszłam z pomieszczenia. Zeszłam po schodach i udałam się w stronę mojej mamy, która stała obok drzwi.
-Chodź kochanie pożegnaj się z mamą. - Powiedziała moja rodzicielka ze łzami w oczach.
-Mamo przecież jadę tam tylko na miesiąc wakacji. Nie płacz. - Poprosiłam.
-No tak, wiem, ale uważaj na siebie, nie rozmawiaj z nikim obcym. - Ostrzegła mnie jak zawsze.
-Dobrze, nie jestem już małą dziewczynką. - Od powiedziałam i mocno ją przytuliłam.
-Dla mnie zawsze będziesz moją małą dziewczynką. - Szepnęła mi cicho na ucho i uściskała jeszcze mocniej.
W tym czasie do salonu wszedł tata mówiąc, że musimy już jechać. Na pożegnanie pocałowałam jeszcze mamę w policzek i wyszłam kierując się w stronę samochodu.
-Do zobaczenia! - Krzyknęła za mną mama.
-Pa! - Od powiedziałam.
Na lotnisko dojechaliśmy po piętnastu minutach. Tata pomógł mi z torbami. Weszliśmy na lotnisko. Spojrzałam na tatę i uśmiechnęłam się serdecznie.
-Kocham Cię, tato - Oznajmiłam.
-Ja Ciebie też kochanie. Trzymaj się i pozdrów ciocię Martę odemnie.
-Dobrze tato. - Przytuliłam go i udałam się w stronę odprawy.
**********************************************************************************Witam kochani. Jak mówiłam tak też zrobiłam.Wstawiłam prolog. Dość krótki, ale to w końcu prolog. Jak wam się podoba? Swoje opinie wyrażajcie w komentarzach. Jestem otwarta na różne propozycję z waszej strony.
Paula.
-Ania, schodź na dół, bo się spóźnisz na samolot. - Usłyszałam wołanie taty.
-Już idę! - Krzyknęłam w odpowiedzi.
Jeszcze raz spojrzałam na mój pokój. Uśmiechnęłam się sama do siebie i wyszłam z pomieszczenia. Zeszłam po schodach i udałam się w stronę mojej mamy, która stała obok drzwi.
-Chodź kochanie pożegnaj się z mamą. - Powiedziała moja rodzicielka ze łzami w oczach.
-Mamo przecież jadę tam tylko na miesiąc wakacji. Nie płacz. - Poprosiłam.
-No tak, wiem, ale uważaj na siebie, nie rozmawiaj z nikim obcym. - Ostrzegła mnie jak zawsze.
-Dobrze, nie jestem już małą dziewczynką. - Od powiedziałam i mocno ją przytuliłam.
-Dla mnie zawsze będziesz moją małą dziewczynką. - Szepnęła mi cicho na ucho i uściskała jeszcze mocniej.
W tym czasie do salonu wszedł tata mówiąc, że musimy już jechać. Na pożegnanie pocałowałam jeszcze mamę w policzek i wyszłam kierując się w stronę samochodu.
-Do zobaczenia! - Krzyknęła za mną mama.
-Pa! - Od powiedziałam.
Na lotnisko dojechaliśmy po piętnastu minutach. Tata pomógł mi z torbami. Weszliśmy na lotnisko. Spojrzałam na tatę i uśmiechnęłam się serdecznie.
-Kocham Cię, tato - Oznajmiłam.
-Ja Ciebie też kochanie. Trzymaj się i pozdrów ciocię Martę odemnie.
-Dobrze tato. - Przytuliłam go i udałam się w stronę odprawy.
**********************************************************************************Witam kochani. Jak mówiłam tak też zrobiłam.Wstawiłam prolog. Dość krótki, ale to w końcu prolog. Jak wam się podoba? Swoje opinie wyrażajcie w komentarzach. Jestem otwarta na różne propozycję z waszej strony.
Paula.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
